Balm Desert

at
Hej. Lato w pełni, czyli sezon na upały i wypady nad jezioro. Takiej mieszance nie każdy kosmetyk da rade. Osobiście nie jestem zwolenniczką malowania się na basen czy plaże, więc nie polecę Wam produktów które by to przetrwały. Mogę Wam jedynie podsunąć kosmetyk, który przetrwa lato w mieście. Nie każdy może sobie pozwolić na przyjście do pracy bez makijażu i w typowo letnim stroju, a nie ma nic gorszego niż „rozpuszczony” czy „ciastowaty” makeup, nawet gdy za oknem praży słońce. Z pomocą przychodzi nam bronzer Balm Desert od The Balm.

 

Balm Desert to kolejny fenomenalny produkt firmy The Balm. Kobiece opakowania z przymrużeniem oka, kryją niesamowicie wydajne kosmetyki o świetnej jakości. W kartonowym opakowaniu z bardzo dobrym jakościowo lusterkiem znajdziemy 6,39g pudru w cenie 60zł. Bronzer nie jest matowy, jak pisało wiele innych blogerek, ale nie posiada też ani jednej widocznej drobinki. Naniesiony na skórę bardzo naturalnie odbija światło, dając piękny efekt glow. Nie ma obawy, że będziemy wyglądać jak choinka na Boże Narodzenie.

 

Puder jest bardzo dobrze napigmentowany i utrzymuje się na skórze tak długo, aż go nie zmyjemy. Nie straszny mu upał czy wilgoć, siedzi na swoim miejscu przez cały dzień. Dla jednych taka jakość to wada, a dla innych zaleta. Osoby, które dopiero uczą się jak opalać twarz za pomocą bronzerów, mogę się nie polubić z tym produktem. Za duża jego ilość na pędzlu w połączeniu z niewprawnymi ruchami może skutkować plamami na twarzy. Choć sama ubóstwiam wszelkie bronzery i pudry do konturowania, po pierwszym użyciu tego produktu nie byłam do niego w 100% przekonana. Dlaczego? Właśnie przez plamy na policzkach. Wystarczyło zmniejszyć ilość pudru, a zapałałam do niego wielką miłością.

 

Na koniec kilka słów o jego odcieniu. Kupowałam go z przekonaniem, że będzie idelany do konturowania twarzy. Na większości zdjęć jakie przeglądałam, puder miał chłodny kolor. Jakie było moje zdziwienie gdy otworzyłam w domu przesyłkę. Jak dla mnie produkt ten nadaje się tylko do opalania. Porównując go do typowego, pudru do konturowania, czyli Inglota 505, oraz do znanego większości z Was Honolulu firmy W7, Balm Desert wypada dość ciepło, z ewidentnymi czerwonymi tonami, przez co nie jest to produkt, który poleciłabym typowym bladziochom. Przy mojej delikatnie oliwkowej cerze prezentuje się całkiem ładnie, ale najlepszy efekt otrzymamy na opalonej skórze.

Balm Desert gwarantuje nam przepiękny efekt skóry muśniętej słońcem. Jest mega wydajny, bezzapachowy i długotrwały, a dodatkowo znajduje się w uroczym i poręcznym opakowaniu. Czy go polecam? Oczywiście. Obecnie to mój ulubiony bronzer na lato. Jaki jest Wasz nr 1 w tym sezonie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.

Share: