BLACK SNAIL | HOLIKA HOLIKA

at

Im jesteśmy starsi, tym większą uwagę przykładamy do codziennej pielęgnacji. Zdajemy sobie sprawę, że drobne, lecz systematyczne zabiegi w domowym zaciszy potrafią zdziałać cuda. Podstawą zarówno porannej jak i wieczornej pielęgnacji twarzy, jest jej delikatne, a zarazem dokładne i skuteczne oczyszczanie. Z przyjemnością chcę Wam dzisiaj przedstawić mój ideał w tej dziedzinie. Holika Holika Primeyouth Blac Snail Repair Cleansing Foam.

Jest to koreańska firma, a jak już wiele razy wspominałam, mam hopla na punkcie ich pielęgnacji. Pianka do mycia twarzy jest jednym z pierwszych (i nielicznych niestety) kosmetyków, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że azjatyckia pielęgnacja jest zupełnie innej rangi niż europejskia. Nie oznacza to jednak, że na naszym rynku, nie ma dobrych produktów.

2

Nie będę robić więcej wywodów, dlaczego warto wypróbować koreańskie kosmetyki, ponieważ ta pianka zrobi to za mnie. Black Snail  Cleansing Foam  delikatnie oczyszcza każdy rodzaj skóry. W swoim składzie posiada ekstrakt ze śluzu ślimaka i łożyska roślinnego. Za 100 ml musimy zapłacić niecałe 30 zł. Może się to wydawać dużo, przecież w drogeriach znajdziemy żele do mycia buzi za 10 czy 15 zł. Pianka Holika Holika jest jedną z najtańszych, jakie udało mi się znaleźć. Nie będę ukrywać, że był to czynnik decydujący. Nie miałam ochoty wydawać worka pieniędzy, na coś czego będę żałowała. Wróćmy jednak do samego produktu. Pianka ma bardzo gęstą, zbitą i kremową formułę. Zamknięta jest w miękkiej, ciemnobrązowej tubie z zamknięciem na klik. Szata graficzna jest prosta i elegancka, co w 100 % trafia w mój gust.

Na odwrocie opakowania, oprócz krzaczków w postaci niezrozumiałego dla mnie języka, znajduje się również nalepka z polskim opisem. Widnieją na niej takie informacje jak skład, opis produktu i sposób użycia. Co do tego ostatniego, bardzo ważne jest, aby się do niego stosować. Piankę nanosimy na twarz w minimalnej ilości i masujemy, aż do wytworzenia kremowej, gęstej piany na skórze. Cały proces trwa 1-2 minuty, a buzia jest po niej w pełni oczyszczona. Jeśli zmyjemy ją wcześniej, nie otrzymamy pożądanego efektu. 

3

A jaki jest efekt ? Po ponad 2 miesiącach stosowania jestem pod ogromnym wrażeniem tego produktu. Już po pierwszej aplikacji, skóra jest bardzo dobrze oczyszczona. Czuć, że nie ma na niej kompletnie nic. Jednocześnie pianka nie wysusza, ani nie podrażnia. Moja cera stała się gładsza, bardziej promienna i pojawia się na niej mniej niedoskonałości. Widzę to nie tylko ja, lecz moi bliscy i znajomi. Przy mojej mieszanej, czasem wręcz tłustej cerze, ten produkt spisuje się fenomenalnie. Jego atutem jest też wydajność. Niewielka ilość, jaką trzeba użyć skutkuje tym, że jedno opakowanie mam już ponad 2 miesiące, a jeszcze troszkę w środku zostało. 

Podsumowując piankę Black Snail firmy Holika Holika. Jest to genialny produkt, wart każdej wydanej złotów. Nawet gdyby kosztował dwa razy więcej, i tak bym do niego wróciła. W moim przypadku ten kosmetyk tylko rozbudził chęć próbowania innych, koreańskich produktów do pielęgnacji. Mam nadzieję, że i Wy skusicie się na podobne produkty. Gorąco Was do tego zachęcam. Jestem też ciekawa, czy natknęliście się na perełki wśród koreańskich kosmetyków, a może używaliście pianki Holika Holika ? Wszelkie informacje na ten temat, są przeze mnie mile widziane.  

Share:
  • Zaciekawiłaś mnie tą pianką, wczoraj czytałam o piance, też Holiki, Bamboo i też mega pozytywna opinia – chcę wypróbować. Z koreańskimi kosmetykami niewiele miałam do czynienia, ale ciekawią mnie, nie powiem 🙂

    • Polecam koniecznie wypróbować, to zupełnie inny poziom pielęgnacji 🙂

  • Te krzaczki i nie zrozumiały język to koreański 😛 Jakbyś potrzebowała tłumaczeń to zapraszam do kontaktu 😛

    • Wiem, że to koreański. Co nie zmienia faktu, że dla mnie krzaczki 🙂

  • Jeszcze nie próbowałam żadnych koreańskich kosmetyków, jednak mam na nie coraz większą ochotę i fajnie, że napisałaś, że jest to jedna z najtańszych pianek do mycia twarzy, bo w tym momencie również jest to dla mnie czynnik decydujący.
    Szata graficzna jak najbardziej na plus, bo uwielbiam eleganckie opakowania, więc może kiedyś się skusze 😀

    • Dla mnie to był pierwszy taki kosmetyk, pomijając maseczki. Cena zawsze gra ważną rolę, no chyba, że ktoś zarabia krocie 🙂 Nie mniej, polecam ją wypróbować.

  • Paulina Dobrowolska

    Coraz więcej czyta się pozytywnych opinii na temat azjatyckich kosmetyków 🙂 Ja jeszcze nie miałam okazji ich testować.
    Gingerheadlife.blogspot.com

    • Nic dziwnego, mają w swoich składach świetne substancje, których nie ma w naszych. Sam sposób używania takich produktów dużo zmienia 🙂

  • Jakoś mnie nie kręcą azjatyckie kosmetyki, ale wierzę że są doskonałe. Na pewno większość z nich 🙂

    • Pewnie są i buble, jak wszędzie.