Bubble Massage

at
Witajcie, dzisiaj zupełnie nie kosmetycznie, co nie znaczy, że nie ciekawie. Obiektem moich „badań” sprzed ponad roku są Gumowe Bańki Akupunkturowe. Bez paniki, nikt nie będzie się niczym kuł 🙂
Zainteresowani ? W takim razie zapraszam do dalszej lektury.

Na początku warto krótko opisać co to jest akupunktura. Każdy o niej słyszał, ale nie każdy wie czym dokładniej ona jest. Od ponad 3000 lat stosowana jest do dziś w krajach wschodnich np. w Chinach. Rodzaj „igły” zmieniał się na przestrzeni dziejów ale sama „procedura” leczenia została ta sama. Akupunktura polega na nakłuwaniu punktów ciała wzdłuż naszej linii energetycznej tzw. meridianów. Są to miejsca odpowiadające za dobrą aktywność narządów wewnętrznych. Dzięki nakłuciom przywracany jest odpowiedni „potencjał” tych miejsc. Oczywiście jest to coś w rodzaju naszej medycyny ludowej. Nie do końca można zaprzeczyć leczniczym efektom, ale też nie są one potwierdzone. Na podobnej zasadzie działają bańki. W naszej tradycji wykorzystywano szklane bańki do leczenia przeziębienia. Sama pamiętam je z mojego dzieciństwa – nie wiem dlaczego, ale strasznie się ich bałam. 
W zależności od naszej dolegliwości przystawiamy bańkę do odpowiedniego miejsca na naszym ciele. W moim zestawie są 4 sztuki o różnych rozmiarach, dzięki czemu mogę „leczyć” wszelkie schorzenia. Do zestawu dołączona jest ulotka z planem człowieka, ponumerowanymi na nim miejscami oraz tabelką jakie choroby można wyleczyć po przystawieniu tam bańki. Nie będę opisywać tego dokładnie, ponieważ jest to bardzo długi i wyczerpujący temat. Wspomnę tylko, że możemy leczyć tak np. bóle mięśni, przerośniętą prostatę, bóle brzucha, grypę, przeziębienie, astmę, zapalenie stawów i wiele innych. Najważniejszym zastosowaniem baniek było dla mnie robienie nimi masażu. Miało to korzystnie wpływać na rozbicie tkanki tłuszczowej, czyli krótko mówiąc zmniejszenie widoczności cellulitu. Zmora prawie każdej kobiety, i tych puszystych jak i bardzo szczupłych. I tu zaczynają się schody. Koniecznie trzeba zaopatrzyć się w dobry olejek do masażu lub oliwkę dla dzieci. Inaczej nie uda nam się „jeździć” bańką po skórze. Uczucie bardzo przyjemne, o ile nie przytwierdzimy bańki za mocno. Trzeba uważać by nie popękały nam naczynia włosowate w płytszych warstwach skóry. Czy zauważyłam efekty działania antycellulitowego ? Nie, i w cale mnie to nie dziwi.Przerwałam „kurację” po około 2 tygodniach. Dowiedziałam się, że takie masaże mogą nam zaszkodzić. Przy dłuższym zastosowaniu mogą doprowadzić do zwiotczenia skóry lub jak kto woli rozciągnięcia jej.
Podsumowując. Jako forma masażu nie sprawdziły się u mnie, głównie z powodu skutków ubocznych jakie mogą powodować. Dobra wiadomość jest taka, że faktycznie przynoszą ulgę przy słabych bólach stawów i nawet trochę silniejszych bólach mięśni. Swoje bańki kupiłam w aptece za 21 zł. Czy warto ? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Fani naturalnych sposobów radzenia sobie z bólem na pewno będą nimi zachwyceni.
Na sam koniec chciałabym zaznaczyć, że nie jestem ekspertką w dziedzinie masaży. Opisałam jedynie swoje doświadczenia z bańkami. Jeżeli macie jakieś „świeższe” lub wiarygodniejsze dane co do ich zastosowania piszcie w komentarzach. Może wrócę do masaży ?

 

Share: