CAT EYES TOO FACED | FIRST IMPRESSION

CAT EYES TOO FACED | FIRST IMPRESSION

Jak na porządną kosmetykomaniaczkę przystało, nie mogłam przejść obojętnie obok tak kuszącego produktu jak ten. Paletka cieni Cat Eyes od Too Faced niestety nie jest u nas dostępna, ale jakiś czas temu można było ją znaleźć w sklepach TK Maxx . Inne wersje o podobnych rozmiarach kosztują w Sephorze średnio 150 zł, a mi udało się ją dostać za ponad połowę mniej. Sami przyznacie, że nie można było jej nie kupić. 

Too Faced

Opakowanie palety jest typowe dla marki, czyli metalowe, zamykane na magnes i bardzo solidnie wykonane. Jej design przywodzi na myśl dzikiego kota i trzeba przyznać, że przyciąga spojrzenie. W środku znajdziemy dobrej jakości, nie zniekształcające lusterko, trzy jasne cienie o masie 2 gram oraz 6 mniejszych o wadze 0,9 grama każdy. W opakowaniu znajdziemy również mini instrukcję z trzema krótkimi makijażami krok po kroku. 

Too Faced Cat Eyes

Jaka jest pigmentacja i jakość cieni ?

Cienie w paletce Cat Eyes nie różnią się pod względem jakościowym od tych, które znamy z czekoladowych Chocolate Bar. Są podobnie napigmentowane i tak samo suche. Łatwo można budować kolor na powiece, a na pędzel wystarczy nabrać odrobinę produktu. Cienie nie sypią się, ładnie się blendują, nie blakną w ciągu dnia i nie zbierają w załamaniu. Oczywiście pierwsze testy, które mam już za sobą, robiłam na mojej zaufanej bazie z firmy Inglot. Kolorystyka Cat Eyes jest idealna dla zielonookich dziewczyn. Znajdują się w niej dwa fiolety, które pięknie podbiją kolor tęczówki, oraz brązy, które lubi chyba każdy z nas. 

Kolory i wykończenie cieni w palecie Cat Eyes. 

Pierwszy rząd od lewej strony to kolory cieliste. Idealne na całą powiekę lub w wewnętrzny kącik. Środkowy rząd to wykończenie metaliczne. Mocno napigmentowane, ciekawe kolory, w śród których moim ulubieńcem jest Tiger’s Eye. Po prostu cudo, że wow wow wow. Natomiast ostatni rząd to cienie typu wet&dry. Producent zaleca aby używać ich również na mokro, jako eyelinera. Dwa z nich to „maty z drobinkami”. Wiecie o co mi chodzi prawda ? Nie są to satynowe, metaliczne czy brokatowe cienie, tylko dosłownie jakby do matowego produktu dodać odrobinę błyszczących drobinek. 

  • Purr – jasny beż, delikatnie perłowy z drobinkami.
  • Meow – klasyczny, cielisty beż, matowy.
  • Kitten – bardzo jasny, pudrowy róż, „mat z mikroskopijnymi drobinkami”.
  • Tiger’s Eye – ciepły, rudawo-złoty brąz, metaliczny.
  • Pussy Cat – lila opalizujący na fioletowo, lekko metaliczny.
  • Kitty Glitter – delikatny, miętowy kolor, pół transparentny z dużą ilością drobinek. 
  • Leopard – ciemniejszy, ciepły brąz, „mat z drobinkami” (złote).
  • Jungle Love – bardzo ciemna śliwka, „mat z drobinkami” (jasno fioletowe).
  • Panther – czarny, matowy. 

Cienie Too Faced

Tiger’s Eye to zdecydowanie mój ulubiony cień. Wystarczy nałożyć go na całą ruchomą powiekę, zaznaczyć załamanie i makijaż gotowy. I w tym momencie pojawia się jedyny minus, jaki udało mi się do tej pory dostrzec. Nie jest to jakaś specjalna wada palety, ale jeśli miałaby być Waszą pierwszą czy jedyną, to na pewno by Wam to przeszkadzało. Nie znajdziemy w tej palecie żadnego cienia transferowego, takiego który nadawałby się do zaznaczania załamania powieki czy rozcierania granicy innych cieni. Dlatego też, ta paletka bardziej sprawdzi się u osób, które posiadają już małą kolekcję podstawowych, neutralnych kolorów. 

Moje pierwsze wrażenie Cat Eyes od Too Faced jest całkiem dobre. Paleta jest solidnie wykonana, ma ładne kolory, jest poręczna, łatwa w przechowywaniu i cieszy oko, gdy leży na wierzchu. Czy polecam ją osobą, które dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem ? Niekoniecznie, brakuje w niej podstawowych kolorów o matowych czy satynowych wykończeniach. Na rynku znajdziemy wiele tańszych palet nude, które spiszą się lepiej podczas nauki makijażu. Jeżeli jesteście takimi samymi maniakami kosmetyków jak ja, lubicie poszerzać swoje kolekcje o nowe produkty (choć nie koniecznie ich potrzebujecie xD), to jak najbardziej, polujcie na nią 🙂

 

 

468 ad
  • czuje troszke niedosyt po swatchach i chyba bym nie kupiła 🙂

    • Mnie skusiło głównie opakowanie i moja mania kolekcjonowania 🙂

  • Martyna Dodziks

    kocham cienie do powiek, szkoda tylko, że nie potrafię się nimi malować 😀 ale uczę się cały czas 😀 przydałaby mi się taka paletka! 🙂

  • widziałam ją właśnie w tk maxx 🙂 ale niestety uznałąm że to nie moje kolory i dałam sobie spokój 🙂 ładny ma pigment

    • Nie ma co kupować na siłę, pewnie by leżała na dnie szuflady, skoro kolory do Ciebie nie przemawiają.

  • Nie jestem fanką cieni do powiek ale ta paletka jest bardzo fajna 🙂

    • Ja uwielbiam cienie, i to jak podkreślają oko 🙂

  • Piękne kolory *.* Jakbym trafiła w takiej okazji, to też bym się pewnie na nią skusiła, trzeba będzie zajrzeć do TK Maxx 🙂

    • Ja miałam tego dnia takie „przeczucie”, że warto tam zajrzeć 🙂

  • kolory są przepiękne 😉 ale jakoś te paletki mnie nie kuszą.

    • Do cieni Too Faced ma słabość i bardzo mnie kuszą 🙂

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial