Catrice & Kaviar Gauche

Catrice & Kaviar Gauche

Hej. Dzisiaj mam dla Was krótką recenzję palety do twarzy i oczu stworzoną przez duet projektantek Kaviar Gauche i firmę Catrice. Jest to edycja limitowana z pięknymi, kobiecymi i eleganckimi opakowaniami, ale czy wewnątrz kryje się równie cudowne wnętrze? Tego dowiecie się już za chwilę. 

(więcej…)

Eye Shadow Keeper by Inglot

Eye Shadow Keeper by Inglot

Cześć. Pewnie wiele z Was miało to nieprzyjemne uczucie, gdy kupiłyście drogi cień, a on i tak nie trzymał się cały dzień na Waszych powiekach. I nic w tym dziwnego. Zwykły, prasowany czy wypiekany cień nie ma takich możliwości jak te w kremie. Dlatego biję gromkie brawa temu, kto wymyślił bazę pod cienie.
 

(więcej…)

Too Faced Chocolate Bar

Too Faced Chocolate Bar

 

Witajcie kochani 🙂 W ostatnich „Ulubieńcach” pojawiła się paletka Twoo Faced Chocolate Bar i to nie bez powodu. Od prawie miesiąca używam jej codziennie. No może z wyjątkiem tych dni, kiedy nie wychodzę z domu i mogę się w końcu wyspać 🙂 Paletka nie jest nowością i czytałam już kilka recenzji na jej temat, ale pozwolicie, że dorzucę swoje spostrzeżenia. 

(więcej…)

First impression – Golden Rose Palette

First impression – Golden Rose Palette

Witajcie kochani ! Tak jak pisałam na moim Facebooku od dzisiaj ruszam z postami „Pierwsze wrażenie „. Czasem zdarza się tak, że jakiś produkt od pierwszego użycia powala nas na kolana lub wręcz przeciwnie, nie chcemy więcej go używać. Napisanie recenzji wymaga dłuższego testowania,  stąd pomysł na takie notki. Z biegiem czasu ich forma na pewno będzie się zmieniała, ale póki co dajcie znać czy jesteście na tak z moim pomysłem.
Na pierwszy ogień idzie paletka cieni perłowych Golden Rose Professional Palette Eyeshadow w wersji Brown Line nr. 103. Paletkę kupiłam za 19,90 zł na stoisku firmy. Cena jest bardzo kusząca,a opinie na YouTube całkiem niezłe. W paletce znajdziemy 5 cienie od jasnego beżu do głębokiego brązu wraz z dwustronnym pędzelkiem/aplikatorem. Całość zamknięta jest w plastikowym opakowaniu, które kojarzy mi się z tymi od sztucznych rzęs. Oczywiście jak zawsze produkt zapakowany jest również w kartonik z nazwą firmy i opisem produktu. Swoją drogą mi się one bardzo podobają.

 

Co do samych cieni, kolorystyka jest bardzo przemyślana i ładnie się ze sobą komponują. Pigmentacja jest całkiem dobra, porównywalna do popularnych ceni drogeryjnych. Można by ją troszeczkę poprawić, ale jak za tą cenę, na prawdę nie ma co narzekać. Łatwo się blendują i nie znikają z powiek. Dołączony aplikator jest bardzo średni, więc ktoś kto ma swoje akcesoria nie będzie  z niego zadowolony, ale dziewczyny, które dopiero zaczynają przygodę z makijażem dadzą sobie radę i z tym pędzelkiem. 
Na zdjęciu powyżej widzicie swatche cieni bez bazy.  Myślę , że można stworzyć z nich całkiem przyjemny makijaż dzienny jak i wieczorowy. Póki co zdążyłam je testować tylko 6 godzin, co jest zdecydowanie za krótko, by napisać recenzję. Nie mniej jednak w tym czasie nie zblakły, nie osypywały się i nie rolowały. Mam zamiar używać ich w ciągu najbliższego tygodnia i po tym czasie powinnam mieć już wyrobioną na ich temat opinię. Możecie się więc spodziewać aktualizacji tego posta. Na sam koniec. Komu ją polecam ? Zdecydowanie tym z Was, które mają ograniczony budżet lub dopiero zaczynają się malować. Za niską cenę mamy aż 5 cieni w całkiem niezłej jakości (taka jest moja opinia póki co). Jest to dopiero mój drugi produkt tej firmy, ale na pewno nie ostatni. Dajcie znać co o nim sądzicie i czy miałyście tą paletkę.
P.S. Nie zjedzcie za dużo pączków 🙂
The perfect line

The perfect line

 

Dzisiaj opowiem Wam kilka słów o Lasting Drama Gel Liner od Maybelline Eye Studio. Pewnie dla wielu dziewczyn taka forma eyelinera to nowość tak jak dla mnie do niedawna. Pierwsza kreska nim zrobiona była daleka od ideału, ale za każdym razem nabierałam większej wprawy. Nie ma co ukrywać, że inaczej pracuje się w linerem w płynie, w pisaku czy właśnie w żelu, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Tak więc po opanowaniu pędzelka i żelu mogłam wyjść do ludzi z podniesioną głową. Główny test tego produktu trwał 13 godzin, ale było też kilka dodatkowych podejść by do końca rozgryźć ten produkt. Produkt znajduje się w ładnym szklanym, matowym słoiczku, który wraz z pędzelkiem zapakowany jest w dość spory kartonik. Jakie było moje zdziwienie po jego rozpakowaniu. Słoiczek jest na prawdę bardzo mały, co nie zmienia fakty, że produkt wydaje się być bardzo wydajny.
Co ten produkt miał mieć, czego nie ma w innych linerach ?  Producent zapewnia, że jest bardziej intensywny od linerów w płynie czy w pisaku, trwały do 24 godzin i w 100 % wodoodporny. I tu zaczynają się schody. Żel jest intensywnie czarny, o kremowej, wręcz masełkowatej konsystencji, nie blaknie na powiece i szybko zasycha. Nie odbija się, co często zdarza się w duecie opadająca powieka + płynny eyeliner. Z całą pewnością nie jest to produkt wodoodporny , choć nie rozmazuje się i nie tak łatwo zmyć go gdy zaschnie, ale pod jednym warunkiem. Musi być nałożony na suchą i „odtłuszczoną” powiekę. Raz nałożyłam go właśnie na taką i trzymał się idealnie 13 godzin. Nie rozmazał, nie zblakł. Wyglądał wręcz idealnie, a trzeba przyznać, że testowałam go w ciężkich warunkach czyli w pracy – gastronomia. Innym razem nałożyłam go na cień i też było całkiem ok. Trzecie podejście było w duecie z korektorem pełniącym rolę bazy.  I tu nie było za ciekawie. Wydawało mi się, że żel nie mógł doschnąć i łatwo się rozmazywał. Ważne, że korektor nie był typu zastygających, raczej takich o tłustawej formule, co najwidoczniej nie jest dobrym rozwiązaniem.
Pędzelek, który otrzymujemy w zestawie nie jest najgorszy. Oczywiście jeśli posiadacie swoje dobre akcesoria do makijażu nie będziecie chciały użyć tego. Jednak dziewczyny, które nie mają pędzelka do robienia kresek na pewno poradzą sobie tym. Póki co sama również używam tego, ponieważ mój nowy zestaw pędzli dopiero do mnie jedzie, a stare nie nadają się do precyzyjnego makijażu. Wracając do tematu, tym „przyrządem”  można zrobić zarówno cienką jak i grubą kreskę. Na zdjęciu widzicie kreski zrobione minimalną ilością produktu i szybkimi ruchami.
Podsumowując, jest to bardzo dobry produkt, którego trzeba nauczyć się używać. Myślę, że posiadaczki tłustych powiek nie będą z niego w pełni zadowolone. Sama sporo musiałam się namęczyć, zanim nauczyłam się z nim pracować, ale raczej jest to spowodowane moim pierwszym razem z tego typu produktem, niż z jakąś jego wadą. W cenie regularnej kosztuje jakieś 30 zł, ale można dostać go w promocji nawet za 15 zł. Osobiście jestem z niego bardzo zadowolona i całkiem prawdopodobne, że kupię go ponownie. Pewnie wiele z Was zna ten produkt. Ciekawa jestem jak u Was się spisuje. Dajcie znać w komentarzach 🙂
Strona 3 z 41234
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial