Bio Advance by Eveline

Bio Advance by Eveline

 

Witajcie! Dzisiaj pod lupę bierzemy serum do rzęs Advance Volumiere firmy Eveline Cosmetics, której siostrą jest Lash Booster  tej samej marki. W opakowaniu typowym dla maskar znajdziemy 10ml białego kosmetyku, o przyjemnej konsystencji. Serum aplikuje się na całe rzęsy za pomocą silikonowej szczoteczki. Co to cudo 3w1 ma robić ? Producent obiecuje nam wzrost rzęs, ich odbudowę i możliwość wykorzystania produktu jako bazy pod tusz.Wszystko dzięki bio restore complex. Czy na pewno ? W składzie nie zauważyłam nic, co mogłoby w znaczący sposób wzmocnić, zagęścić czy wydłużyć nasze rzęsy.

(więcej…)

How to have clean and fresh skin

How to have clean and fresh skin

 

Kochani! Dzisiaj przygotowałam dla Was coś zupełnie innego. Takiego wpisu jeszcze tu nie było.
Podzielę się z Wami moim sposobem na pielęgnację i oczyszczanie twarzy. Jest to bardzo ważny punkt każdego dnia, zarówno rano jak i wieczorem. Dlaczego ? Bo nawet najskromniejszy makijaż będzie prezentował się lepiej na zadbanej skórze twarzy, niż ten zrobiony najlepszymi i najdroższymi kosmetykami ale na przesuszonej i zaniedbanej cerze. Zainteresowani ? W takim razie zapraszam do lektury 🙂

(więcej…)

Want to water …

Want to water …

Od prawie 3 tygodni mam niewątpliwą przyjemność stosować krem i serum Skin Perfection od L’Oreal Paris. Miałam bardzo duże oczekiwania co do tych produktów i nie mogłam się doczekać, aż ich użyję. Jak się spisały ? Dowiecie się czytając notkę dalej 🙂

Oba produkty mają za zadnie wyrównać koloryt i powierzchnię skóry oraz zwęzić pory. Są to kosmetyki do codziennego stosowania i nadają się pod makijaż, ale o tym opowiem za chwilę. Co obiecuje nam producent ? Wyjątkową miękkość i nawilżenie już po pierwszym użyciu, zmniejszone pory po tygodniu stosowania oraz zredukowanie zaczerwienień i ujednolicenie skóry po miesiącu użytkowania.  Po 3 tygodniach (w sumie trochę ponad) , mogę śmiało stwierdzić , że nawilżenie i gładkość widoczne są od razu. I właśnie dlatego zakochałam się w tych produktach, mam wrażenie, ze moja skóra „opiła się wody”. Redukcji zaczerwienień nie zauważyłam, ale to dlatego, że nigdy nie miałam z tym kłopotów, więc kosmetyki nie miały szansy się wykazać, w tym zakresie. Zmniejszenie porów w moim przypadku jest niewielkie. 

 

 

Krem sam w sobie jest niesamowicie wydajny, ma  piękny, delikatny zapach i lekko różowy kolor. Wchłania się w ciągu kilku sekund, nie pozostawiając nieprzyjemnego filtru. Cera momentalnie staje się gładka i mocno nawilżona jak  „pupcia niemowlęcia”. Używałam sam krem oraz krem w duecie z serum. Za każdym razem produkty dawały bardzo zadowalający efekt. Podkład nie roluje się na nim, ani nie zbiera w załamaniach. Tutaj warto zaznaczyć, że nie powoduje zwiększenia wydzielania sebum. Sama mam bardzo tłustą cerę w strefie T i nie zauważyłam, by nasilił się efekt świecenia  czoła czy brody. W jego składzie znajdziemy glicerynę, ale pomimo tego nie zapychał mnie. Dodatkowo zawiera Perline P, która ma za zadanie zwęzić pory, wygładzić skórę i wyrównać koloryt. W składzie jest również LHA, czyli kwas lipohydroksylowy, który ma wygładzać skórę i redukować zaczerwienienia, ma on również działanie przeciwzapalne i antybakteryjne.
Natomiast Skoncentrowane Serum Udoskonalające jest chyba troszkę mniej wydajne. Wraz z siostrą zużyłyśmy już prawie połowę, a kremu niecałą 1/3 objętości. M również delikatny, przyjemny zapach, ale barwa jest już biała. Aplikacja bardzo higieniczne dzięki pompce, która dozuje optymalną ilość dla „wysmarowania” twarzy. Tak jak w przypadku krem stosowałam je w duecie oraz w pojedynkę. Za każdym razem wchłania się szybko i doskonale nawilża. Świetnie współgra z podkładami. Nie rolują się i nie zbierają w zagłębieniach koło ust. Nie zauważyłam by jego działanie było silniejsze niż kremu, jednak w duecie spisują się lepiej, niż w pojedynkę. W jego składzie znajdziemy również LHA i dodatkowo molekuły LR 2412, które mają za zadanie wnikać w każdą warstwę skóry, aby ją zagęścić i poprawić jej ogólny wygląd. Takie same molekuły znajdziemy w serum Lancom Visionnaire , którego cena od 300 do ponad 400 zł. Natomiast cena serum i kremu to koszt około 30 zł za produkt.
Dla zainteresowanych zamieszczam składy kremu i serum w takiej właśnie kolejności.

 

 

 

Na sam koniec kilka słów o tym dla kogo są te produkty. Producent dedykuje je dla 20-latek oraz 30-latek, ale myślę że dziewczyny 18-letnie bez obaw mogą po niego sięgnąć. Teoretycznie są to kosmetyki dla każdego typu cery i faktycznie tak samo dobrze spisały się u mnie, na cerze tłustej i bardzo tłustej, jak i u mojej siostry, która ma suchą i wrażliwą buzię. Dodatkowo na korzyść tych produktów przemawia ich opakowanie. Intensywna fuksja, solidny szklany flakonik i słoiczek. Nie jest to dla mnie aż tak istotne, ale cieszy oko 🙂 Mój zestaw otrzymałam w ramach akcji testowania, co w żadne sposób nie wpłynęło na moją opinię.  Z pewnością kupię zarówno krem jak i serum gdy mi się skończą. Nie są chyba jeszcze dostępne w sprzedaży, ale z początkiem lutego mają pojawić się w drogeriach Rossmann i w kilku innych pewnie też. Jeśli już je gdzieś widzieliście koniecznie dajcie znać w komentarzach, a tymczasem życzę Wam udanego weekendu 🙂
Trouble, trouble, trouble …

Trouble, trouble, trouble …

Yves Rocher France , a dokładnie ich szampon i odżywka do włosów. Największe rozczarowanie tego roku. Szczerze powiedziawszy tak okropnego duetu jeszcze nie spotkałam. Chcecie się dowiedzieć co takiego te produkty robią ? W takim razie czytajcie dalej .

 

Na pierwszy ogień idzie szampon LISSAGE SMOOTHING . Jest to produkt, który ma za zadanie ułatwić rozczesywanie i układanie włosów, wygładzenie ich i zabezpieczenie przed skręcaniem. Tyle obiecuje nam producent za jedyne 15 zł w 300 ml butelce. No właśnie czy to tylko 15 zł ? Jak dla mnie to „aż”. Po jego pierwszym użyciu nie mogłam uwierzyć co ten szampon zrobił z moją fryzurą. Rozczesanie ich było męczarnią, która skończyła się bardzo dużą ilością wyrwanych włosów. Dodam, że nigdy wcześniej nie miałam, aż tak dużego problemu z tą czynnością i jak zwykle użyłam odżywki. Mało tego, włosy stały się matowe, szorstkie i suche. Jedyną rzeczą, o której zapewnia producent, i która się sprawdziła to brak skrętów. Pasma faktycznie były całkiem proste. Zapach szamponu jest neutralny, ani ładny, ani brzydki. Zwykły ziołowy/ roślinny aromat. Jedyną zaletą tego produkty jest jego bardzo dobre pienienie się.
Skład nie jest zachęcający. Nie wiem czemu, ale nie zauważyłam podczas zakupów, że na drugim miejscu jest ALS, czyli nic innego kolejny związek z grupy tzw. SLS.  Po przygodzie z tym produktem, nie mam najmniejszej ochoty na zakup kolejnego szamponu tej firmy.
Wygładzająca odżywka do włosów z wyciągiem z ziaren Gombo . W przypadku tego produkty nie było, aż tak źle. Już podczas nakładania miałam wrażenie, że wsiąka w moje włosy. Uznałam to za dobry znak. Zawiodłam się jednak, ponieważ nie specjalnie ułatwia rozczesywanie, nie zauwazyłam też efektu wygładzenia ani tym bardziej działania przeciw puszeniu się włosów. Stosowałam ją wraz z szamponem z tej serii oraz z innymi szamponami. Efekt zawsze był taki sam. Kolejny raz zapewnienia producenta mają się nijak do rzeczywistości. W przeciwieństwie do szamponu, odzywkę mam zamiar zużyć do końca, może po dłuższym czasie stosowania zobaczę jakiekolwiek pozytywne efekty. Dla zainteresowanych skład odżywki.
Odżywkę można kupić w cenie regularnej 14,90 zł za 150 ml. Także niezbyt tanio w porównaniu do zwykłych drogeryjnych, a efektów brak. Podsumowując. Raczej nie kupię nic do pielęgnacji włosów z tej firmy. Być może inne produkty są lepsze, albo tylko na mnie tak źle działają te dwa. Jeśli mieliście podobne lub zupełnie inne odczucia co do tych kosmetyków, koniecznie dajcie znać w komentarzach. Tymczasem życzę Wam udanego weekendu i relaksu 🙂
Strona 5 z 7« Pierwsza...34567
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial