Unpleasant surprise

Unpleasant surprise

Witajcie kochani. Choć jesteśmy w samym środku świąt liczę, że znajdziecie chwilkę dla mnie.
Dzisiaj o moim pierwszym tak dużym bublu, jakim jest Wygładzający krem prostujący włosy od Joanna. 

Sięgając po ten produkt  miałam nadzieję, że w najgorszym wypadku nie da oczekiwanego rezultatu. Niestety po jego zastosowaniu doznałam szoku. I to ogromnego. Zamiast gładkich pasm miałam na głowie siano. Włosy momentalnie się napuszyły jak u barana, w dotyku były szorstkie i suche. Na szczęście  po ponownym umyci i nałożeniu maksi nawilżające na 15 min w „cieple”, udało mi się odratować włosy. Dodatkowo ogromnym minusem jest zapach i konsystencja tego produktu.

 

Jest półprzezroczysty, perłowy o wyraźnym zapachu rzepy. Dodatkowo produkt jest dość rzadki i spływa z palców podczas nakładania. Nie wiem czy tylko ja trafiłam na wadliwą partię, czy wszystkie te kremy są  aż takim niewypałem. Dostałam nauczkę, że przed ważnym wyjściem nie warto eksperymentować z nowymi kosmetykami.
Ktoś z Was miał kiedyś ten konkretny produkt ? Jestem ciekawa Waszych opinii, ponieważ inne kosmetyki Joanna sprawdzały się u mnie całkiem dobrze 🙂
P.S. Wesołych świąt , w końcu trwają nie tylko w wigilie.

 

Mattifying cream

Mattifying cream

Witajcie ! Dzisiaj krótko i na temat. A dokładnie temat kremu matującego od Garnier Skin Naturals. Błąd, to nie krem tylko sorbet 🙂 

 

 

Garnier Hydra Adapt do cery mieszanej i tłustej. Używam go od ponad miesiąca i muszę przyznać, ze jestem mile zaskoczona. Wcześniej niechętnie spoglądałam na tą firmę, więc sama sobie się dziwiłam, że sięgnęłam po ten produkt. Kremik ma strukturę owocowego sorbetu i lekko zielonkawą barwę. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnego filmu na twarzy. Można go stosować rano, przed zrobieniem makijażu – nie roluje się, podkład ładnie się rozprowadza. Wskazane jest również stosowanie go na noc. I tutaj byłam bardzo mile zaskoczona. W przeciwieństwie do kremów jakie do tej poru używałam,po przebudzeniu moja twarz była prawie idealnie matowa. Zazwyczaj daleko jej do takiego stanu. W ciągu dnia efekt zmatowienia jest bardzo delikatny.

Opis od producenta zamieszczony był na tekturowym kartoniku, w którym znajdował się krem. Opakowanie samego kosmetyku to dość miękka tubka z wygodnym otwarciem na klik.

Do wyboru mamy różne wersje tego specyfiku. Oprócz matującego jest jeszcze łagodzący, ochronny, dynamizujący i odżywczy, więc każdy znajdzie odpowiedni dla siebie 🙂

A Wy lubicie produkty Garnier ? Dajcie znać w komentarzach. W wolnej chwili zapraszam na FACEBOOK .

Kallos, no mask just conditioner

Kallos, no mask just conditioner

 

Witajcie ! Na pewno zauważyłyście, że od jakiegoś czasu coraz głośniej robi się na temat produktów Kallos. Przeglądając notki moich ulubionych blogerek, również parę razy natknęłam się na tą firmę. Nie zwlekając dłużej udałam się do najbliższej drogerii i zamarłam. Byłam święcie przekonana, że za taką maskę trzeba zapłacić większą kwotę, a tu proszę bardzo, za słoik 1000 ml to wydatek tylko 10 zł, a za mniejszą wersję 275 ml 6zł. Miałam nie lada problem z wyborem odpowiedniej. Jak dla mnie każda ma zbliżone działanie i podobny skład. Główna różnica to zapach. Do wyboru mamy całą gamę, czekolada, wanilia, banan, owocowa, latte, algi, miód i wiele innych, również bez wyczuwalnej woni.

 

Jak tylko zobaczyłam czekoladową maskę, już wiedziałam, że ją pokocham. Zapach jest wręcz obłędny. Mi przypomina czekoladę na gorąco lub dobry budyń czekoladowy. Zapach jest bardzo intensywny i jest to słodka przyjemność podczas nakładania kosmetyku na włosy. Niestety jak tylko zmyjemy produkt bańka pryska i po czekoladowej uczcie nie ma śladu. 

 

 

Opis na etykiecie produktu. Jak każdy producent obiecują wiele, ale czy to cudo faktycznie tak działa? Tak na prawdę nie nazwałam bym tego „specyfiku” maską, tylko odżywką. I takie też są efekty po jego stosowaniu.

 

 

Konsystencja tych masek przypomina budyń. Na szczęście nie spływają z włosów i śmiało możne je trzymać ponad 5 minut.

 

 

Zaopatrzyłam się też w mniejszą kreatynową wersję. Nie zauważyłam prawie żadnej różnicy podczas jej stosowania, oprócz braku zapachu. Dlatego też raczej nie kupię jej ponownie.
Podsumowując. Maski firmy Kollos to zwykłe średniaczki za małe pieniądze i o obłędnym zapachu. Z powodzeniem można je stosować zamiast odżywki do włosów. Czy kupię ją ponownie ? Pewnie skuszę się na latte, ale tylko ze względu na zapach. 
Używałyście już ich ? Co o nich sądzicie ?
Zapomniałabym napisać, że ostatnio pojawił się mój fanpage na Facebooku. Serdecznie Was zapraszam do odwiedzenia i polubienia tej strony. Oprócz aktualnych informacji o postach znajdziecie też tam modowe, kulinarne, kosmetycznie i inne z życia wzięte inspiracje. Stronka dopiero się rozwija i liczę na Wasze wsparcie w jej tworzeniu. Sugestie o czym chciałybyście/ chcielibyście tam przeczytać lub zobaczyć również są mile widziane.
 
Jutro już środa, a więc połowa tygodnia za nami. Jeszcze trochę a znów będzie piątek 🙂

 

Never ending story about hair

Never ending story about hair

Pozwolić wyschnąć włosom samym czy je wysuszyć ? Też macie taki dylemat ? Dla mnie obie opcje były niekorzystne. Gdy wysuszyłam je na suszarce miałam na głowie tzw. siano, bardzo mocno napuszone i nieposłuszne pasma. Gdy pozwoliłam im wyschnąć samym ( zazwyczaj w nocy) rano budziłam się z loczkami, niestety każdy w inną stronę w mało artystycznym nieładzie. Do czasu. Niedawno zaopatrzyłam się w serum L’OREAL TecniArt oraz okrągłą ceramiczną szczotkę z naturalnego włosia. I to był strzał w dziesiątkę.

Szczotka okazała się być najlepszym zakupem. Ceramiczna powłoka równomiernie rozprowadza ciepło suszarki i wygładza pasma włosów. Jednocześnie osoby, które nie posiadają bujnej fryzurki mogą sobie dodać objętości odpowiednio modelując ją od nasady. Wielkim plusem naturalnego włosia jest bardzo łatwe i delikatne rozczesywanie włosów po umyciu. Zawsze miałam z tym problem nawet po użyciu odżywek. Podsumowując: ułatwia rozczesywanie, wygładza, dodaje objętości, włosy są lśniące i miękkie.
Jeśli chodzi o serum również jest godne polecenia. W ciągu miesiąca zużyłam 1/3 opakowania 50 ml. Jest to preparat do stosowania zarówno na suche jak i mokre włosy. Według etykietki intensywnie wygładza i dyscyplinuje włosy. W tym wypadku zgodzę się z tym. Po nałożeniu na wilgotne włosy i wysuszeniu na szczotce otrzymujemy miękką i gładką fryzurkę z wyraźnym efektem wygładzenia. Gdy nie wysuszymy włosów preparat delikatnie skręca pasma uwydatniając naturalne loczki. Sporo osób może stwierdzić, że w ten sposób „oklejamy” włosy warstwą sztucznych silikonów, jednak dla mnie efekt jest tak dobry, że warto wypróbować.
Próbowaliście już takich produktów ? A może macie swoje sposoby na gładkie włosy ? Liczę na wasze komentarze 🙂
Strona 7 z 7« Pierwsza...34567
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial