Contour me in HD

at
Hej 🙂 U Was też poniedziałek jest piękny i słoneczny ? Patrząc przez okno nie chce się iść do pracy. Zbliżające się wakacje i słoneczna pogoda przypominają nam jakie z nas bladziochy. Samoopalacze, balsamy opalające i bronzery idą w ruch. Jak już jesteśmy przy pudrach brązujących warto powiedzieć do czego one służą. Otóż drogie kobietki. Tymi produktami powinno się opalać twarz, a nie ją konturować. Coraz więcej z nas zdaje sobie z tego sprawę, że są to dwie zupełnie inne czynności wymagające użycia innych kosmetyków. Do opalania używa się pudrów w ciepłych lub pośrednich tonacjach, często z połyskującymi drobinkami. Do konturowania najlepsze będą produkty o chłodnych odcieniach, z fioletowymi tonami. Taki produkt może wydawać się nam bury i nie ciekawy, ale na twarzy wygląda na bardzo naturalnie padający cień. Dzięki niemy możemy wyszczuplić policzki, nos i wymodelować brodę. Niektóre bronzery mają pośredni odcień, nie za zimny i nie za ciepły, który nadaje się do obu czynności. Takim produktem jest Honolulu z W7, ale to nie on jest dzisiejszym bohaterem.

Przedstawiam Wam puder HD do konturowania twarzy nr. 505 firmy Inglot. Kasetka i wkład to koszt 45 zł. Plusem jest możliwość wymiany samego pudru na nowy dzięki systemowi Freedom. Nie radzę Wam wyjmować wkładu póki go nie wykończycie, w ten sposób możecie go „podziurkować” igłą tak jak ja. Kasetka jest magnetyczna, dosyć ciężka, ale za to bardzo trwała. Sam puder jest matowy ale w przyjemny sposób. Jest chłodnym odcieniem przypominającym błoto. Z pozoru wygląda niezbyt ciekawie. Nałożony na twarz jest prawie nie widoczny pomimo swojej trwałości i dobrej pigmentacji. To, że go nie widzimy, nie oznacza, że go tam nie ma. Znajduje się dokładnie tam gdzie go zaaplikowałyśmy przez cały dzień, ale udaje naturalnie padający cień, tworząc iluzję doskonałą. 
Puder jest bardzo miękki i łatwo się rozciera. Jego jedyny minus jest taki, że produkt pyli przy nabieraniu na pędzel. Zważywszy na efekt jaki daje oraz jego trwałość można mu to wybaczyć. Nie zauważyłam by robił plamy lub ścierał się. Choć cena dla niektórych może być ciut za wysoka, uważam, że jest wart każdej wydanej złotówki Na skórze wygląda tak :
Wiem, że podobny odcień pudru ma w swojej ofercie firma Kobo. Postaram się go dostać jeszcze w tym tygodniu i zrobić jego porównanie, jako tańszego zamiennika. Nie mniej jednak, z moją 505 Inglota nie prędko się rozstanę 🙂
Dajcie znać co o nim sądzicie. Może ktoś ma oba produkty, Inglot i Kobo ? Co planujecie kupić na zbliżających się promocjach ? W Naturze już od dzisiaj aż do 29 kwietnia mamy -40% przy zakupie przynajmniej 2 produktów do makijażu.
Share: