FACE MASQUE | 7TH HEAVEN

at
Hej, po małej przerwie wracam do Was z kolejnym wpisem. Pielęgnacja cery zawsze powinna być priorytetem. Na brzydkiej cerze nawet najlepszy makijaż nie będzie prezentował się tak efektownie jak na zdrowej, promiennej buzi, dlatego tym razem przedstawię Wam kilka ciekawych maseczek do twarzy, które mają zabrać nas do ” siódmego nieba”.

O maseczkach firmy 7th Heaven słyszy się już od jakiegoś czasu. Sama skusiłam się na nie dopiero niedawno i to za sprawą duże ilości zdjęć oraz dobrych opinii innych dziewczyn na instagramie. Maseczki kupiłam w ciemno, w drogerii Hebe, a ich ceny wahają się od 5 do 12 zł, w zależności od rodzaju. Najtańsze są klasyczne, kremowe, a najdroższe te w postaci płatu materiału. 
 
 
 
Pierwszą maseczką jest Strawberry Souffle. Jest to produkt nawilżający przeznaczony do cery suchej. Maseczka dzięki zawartości kwasów owocowych dodatkowo odblokowuje pory. Konsystencja jest kremowa, a zapach bardzo przyjemny i smakowity, niczym truskawkowy deser z bitą śmietaną. Co do samego działania maseczki, po jej zmyciu buzia jest mieciutka, nawilżona i przyjemna w dotyku. 
 
 
 
 
Następna na liście to mój faworyt pod względem zapachowym. Uwielbiam czekoladę w każdej postaci, a maseczka Chocolate Mud Masque pachnie jak pyszny budyń o takim smaku. Po prostu coś niesamowitego. Pomijając walory zapachowe, produkt ten zapewnia dobre nawilżenie i oczyszczenie cery, dzięki zawartości soli z Morza Martwego oraz masła Shea i masła kokosowego. To czekoladowe cudo przeznaczone jest do cery mieszanej i tłustej.
 
 
 
 
Creamy Coconut to wersja dla osób posiadających cerę suchą lub zmęczoną.  Maseczka zawiera wodę kokosową i masło shea dla zapewnienia promiennej skóry. Kupując ten produkt liczyłam, na ucztę dla zmysłów, ponieważ kokos uwielbiam tak samo jak czekoladę. Niestety używanie jej to istna tortura dla nosa. Maseczka okropnie śmierdzi alkoholem. Jest to bardzo intensywny i nieprzyjemny zapach, dlatego kolejny raz po nią nie sięgnę. Creamy Coconut to jak dotąd jedyny „niewypał” od 7th Heaven. 
 
 
 
 
Ostatnie dwie maseczki które testowałam należą do tych z typu peel-off. Jedną z nich była Manuka Honey z efektem „wow”, przeznaczona do wszystkich typów cery. W jej składzie znajdziemy granulki jojoba, kakao, masło shea, olejek jaśminowy, no i oczywiście miód manuka. Ostatni składnik sprawia, że maseczka jest prawdziwą ucztą dla zmysłów. Pachnie pięknie, jak prawdziwy miód. To co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, to łatwość jej ściągania. Za jednym pociągnięciem pozbyłam się ponad połowy zaschniętej już maseczki. Produkty które używałam do tej pory, były dużo bardziej kłopotliwe i wymagały długiego „skubania”. Kolejnym zaskoczeniem było dla mnie działanie maseczki. Po zmyciu jej resztek buzia była niewiarygodnie miękka, aż chciało się jej ciągle dotykać. Efekt „wow” gwarantowany 🙂
 
 
 
 
Ostatnią bohaterką na dziś jest  Passion Peel-Off. Maseczka ta, to połączenie owoców granatu, passiflory, malin, winogron oraz żurawiny. Podobnie jak poprzednia łatwo się ją zdejmuje z twarzy, jednak nie odczułam już tego efektu „wow” w postaci wyjątkowo miękkiej skóry. Buzia była oczyszczona i całkiem przyjemny w dotyku. 
 
Tym sposobem dobrnęliśmy do końca. Z pośród wszystkich maseczek 7th Heaven najbardziej spodobały mi się Chocolate Mud Masque i Manuka Honey Peel-Off. Z całą pewnością zaopatrzę się w inne wersje, tym bardziej, że jedna saszetka starczyła mi na 2-3 aplikacje. Choć maseczki nie należą do tych super naturalnych, zawierają w sobie sporo alkoholu, to ich zapachy i efekty jakie dają, powinny zachęcić Was do wypróbowania choćby jednej. 
Share:
  • Mam na nie chrapkę , bo już tyle dobrego słyszałam

  • JA jeszcze ich nie testowałem 🙂

  • nie używałam żadnej z tych maseczek , ale chętnie wypróbuje. : ))
    Obserwuje i zapraszam do siebie : http://kobiecomania.blogspot.com/
    ;*

  • Dobrze wiedzieć, że ogórkowa to też niewypał. 🙂

  • Ale szkoda tej kokosowej. Polowałam na nią już któryś miesiąc, myśląc o zapachu, a tu taki zawód 🙁 W takim razie lepiej, że jej nigdzie nie mogłam dostać i odpuszczę. Ogórkowa peel off ma tak samo mocny zapach alkoholu, przy aplikacji aż mi oczy łzawiły, ale to też jedyna, która mi się nie sprawdziła. Reszta boska <3

  • Używałam tylko czekoladowej i moją mieszaną cerę troszkę zbyt mocno wysuszała. Bardzo zainteresowała mnie nawilżająca truskawkowa wersja i chętnie ją wypróbuję 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  • Świetnie te maski wyglądają, zachęcająco 🙂
    Pozdrawiam!

  • Chocolate Mud Masque i Manuka Honey Peel-Off mnie najbardziej zaciekawiły i to właśnie je bym chętnie wypróbowała 🙂
    Jeśli możesz, kliknij w link w najnowszym poście :*

  • Mam ochotę na te maseczki, szczególnie czekoladową 😉 Kiedyś w hebe kupowałam podobną 😉

  • musze spróbować 🙂