FAVOURITES | MAY

at

Maj minął nawet nie wiem kiedy. Dni uciekają mi bardzo szybko, a doba jest zdecydowanie za krótka, więc staram się wycisnąć z każdego tygodnia ile się da. Nowości kosmetycznych nie było sporo, bo i czasu na zakupy za dużo nie miałam. Na szczęście kilka z nich, okazało się być strzałem w 10. Zobaczcie, co sprawdziło się u mnie w maju.

włosy, ulubieńcy, kerastase, elseve, L'Oreal, Sayos

Nowością w mojej pielęgnacji włosów jest szampon  L’Oreal Elseve Magiczna Moc Glinki. Do tej pory nie przepadałam za szamponami tej marki, ciekawość okazała się być silniejsza. Skusiła mnie obietnica świeżych i lekkich włosów do 72 H. Najważniejsze jest dla mnie jednak to, by szampon nie podrażniał mojej wrażliwej skóry głowy i dobrze zmywał wszelkie pozostałości kosmetyków do stylizacji. Ten produkt spełnia wszystkie te warunki 🙂

Bez wątpienia na miano ulubieńca zasługuje olejek do włosów Elixir Ultime od KÉRASTASE PARIS. Zdecydowanie jest to jeden z najlepszych produktów do wykończenia i wygładzenia fryzury. Pozostając przy włosach, świetnie sprawdza się u mnie lakier do włosów Sayoss Ceramide Complex. Bardzo dobrze utrwala fryzurę, a jednocześnie nie tworzy „hełmu” na głowie. Na pewno nie jest to produkt dla osób, które kompletnie nie lubią sklejania włosów, gdyż lekko to robi. 

favourite, maj, kosmetyki, makijaż, the best, makeup, catrice, wibo, bell, mufe

W ubiegłym miesiącu złapałam trochę opalenizny i w końcu kolor 020 podkładu HD Liquid Coverage od Catrice był dla mnie idealny. W 100% dołączam się do grona osób zachwyconych tym produktem. Bardzo dobrze dogaduje się z moją mieszaną cerą, ładnie kryje i całkiem dobrze się utrzymuje. Do tego ta cena … 🙂 W dalszym ciągu zachwycam się również sypkim pudrem Banana loose powder do Wibo. Ładny, żółty kolor, bardzo drobno zmielony i przyjemny w dotyku produkt za dosłowne kilka złotych. Jeśli gdzieś go znajdziecie, bierzcie w ciemno.

Matująca baza pod makijaż marki Make Up For Ever jest ze mną od kilku tygodni i znalazła się tu tylko dlatego, że używam jej codziennie, ale nie dlatego, że ją uwielbiam. Nie jest zła, ale nie widzę większej różnicy między jej działaniem, a bazami drogeryjnymi, które są sporo tańsze. Fakt, matuje trochę lepiej, ale nie jest to efekt na który liczyłam. Miniaturka kosztuje jakieś 70 zł, więc po prostu szkoda mi jej nie zużyć.

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie duo do konturowaniu od Bell HYPOAllergenic Contour Palette. Znajdziemy w nim ładny, jasny puder do rozjaśniania i na prawdę dobry puder do konturowania, który jest chłodny, ale nie aż tak jak wszystkim znany 505 INGLOT. Nie znajdziemy w nim fioletowych tonów. Uwierzcie mi, na twarzy wygląda bosko.

Maybelline, NYX, makeup, fav, makijaż, maskara, baza

W dalszym ciągu za najlepszą wydłużająca maskarę drogeryjną uważam Lash Sensational od Maybelline. Po prostu uwielbiam efekt jaki daje. Mój numer 1. Za to z bazą pod cienie NYX musiałam się dotrzeć. Nałożona w bardzo niewielkiej ilość sprawdza się najlepiej. Cienie nie rolują się i nie blakną. Posiada też wygodny aplikator w postaci gąbeczki.

MBRUSH, maxineczka, pędzel, Hakuro

Tym razem chciałabym Wam polecić również dwa pędzle z zupełnie różnych półek cenowych. Pierwszy z nich, to rewelacyjny M Brush numer 05. To najdelikatniejszy pędzel do blendowania cieni jaki posiadam, a zarazem najlepszy. On dosłownie mizia Was po powiece jak kocia łapka. Idealna wielkość, długość i miękkość włosia z kozy, złota skuwka i zdobienia oraz czarny, lakierowany trzonek tworzą z niego pędzel idealny. Z całą pewnością sprawię sobie kolejne modele, choć tanie nie są. Koszt pędzli do cieni to ponad 60 zł za sztukę, ale na prawdę, warte są każdej złotówki.

Drugi pędzel również wykonany jest z białego włosia kozy.  Hakuro H21 nie jest aż tak super przyjemny jak M Brush ale z całą pewnością nie można mu zarzucić szorstkości. Pędzle tej marki mają na prawdę dobry stosunek jakości do ceny i za kilkanaście złoty mamy porządny pędzel. Po kilku miesiącach użytkowania włosie nadal wygląda jak nowe. Idealnie sprawdza się do bronzera i różu.

jewelry, biżuteria, YES, kolczyki, złoto

Na sam koniec zostawiłam moich ulubieńców niekosmetycznych. Złota biżuteria marki YES, którą dostałam na urodziny, kompletnie skradła moje serce. Jest delikatna ale widoczna, stanowi idealne dopełnienie moich codziennych stylizacji.

Co w ubiegłym miesiącu skradło Wasze serca ?

Share: