FAVOURITES | SEPTEMBER

at
Hej. Nareszcie znalazłam trochę czasu, żeby przygotować dla Was ulubieńców. Jak to mówią „lepiej późno, niż w cale”, dlatego bez zbędnego gadania zapraszam Was do czytania.
 

 

Na początek opowiem Wam o moich pielęgnacyjnych ulubieńcach. Przede wszystkim w minionym miesiącu opanował mnie szał na maseczki. Nie ukrywam, że dzięki paczce od 7th Heaven, to właśnie ich produkty gościły na mojej twarzy najczęściej. Jedną z moich ulubionych jest czekoladowa maseczka, która pachnie po prostu nieziemsko. Równie ładny zapach ma odzywka do włosów Organix Brazilian Keratin Smooth. Mogliście widzieć ją w poprzednich ulubieńcach. Dzięki zawartości masła kakaowego pieści nie tylko nasze włosy ale i zmysły.

 
 
Choć zawsze uważałam, że pasta do zębów to produkt, o którym nic ciekawego nie da się napisać, dziś zrobię jeden wyjątek. Ecodenta to produkt z węglem aktywnym, który delikatnie wybiela nasze zęby i ich nie niszczy. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się o niej więcej, dajcie znać w komentarzach. Produktem, który chyba najmocniej wyróżnił się w ostatnich tygodniach jest pianka do mycia twarzy Black Snail od Holika Holika. Jej recenzja pojawi się prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu, a póki co zdradzę Wam, że jeszcze nigdy nie dostałam tak wielu komplementów odnoście mojej cery. Jej zdecydowanie lepszy wygląd widzę nie tylko ja, lecz i obce mi osoby.
 
 
 
 
W czeluściach mojej prowizorycznej toaletki zagościły dwa nowe produkty. Jednym z nich jest podkład od Catrice HD Liquid Coverage. Nie muszę go Wam chyba bliżej przedstawiać, puste półki w drogeriach mówią same za siebie, hicior. Drugi podkład to nowa wersja kultowego Color Stay od Revlon. Poprzednia formuła potrafiła się u mnie ważyć w ciągu dnia, więc zrezygnowałam z niego na ponad rok, Wersja z pompką jest lżejsza, równie kryjąca i przede wszystkim wygląda ładnie przez cały dzień. Pozostając w tematyce makijażu twarzy, nie mogę nie wspomnieć o pudrze bambusowym od Paese. Wróciłam do niego po bardzo długiej przerwie, za sprawą mojej fascynacji na temat aplikacji pudrów wilgotnymi gąbeczkami. Produkt Paese ląduje na strefie T pomagając mi utrzymać mat na dłużej.
 
 
Od wielu miesięcy walczę ze wzmożoną produkcją sebum na mojej twarzy. Ciągle szukam przyczyn i metod na uspokojenie mojej skóry. Jednym ze sposobów na utrzymanie matu jest baza matująca firmy Inglot. Stosuję ją na nos i środek czoła, dzięki czemu podkłady nie spływają ze mnie po 2 godzinach od aplikacji. Kolejnym ulubieńcem września jest bronzer Honolulu od W7. Moje opakowanie ma już spory ubytek i pewnie zdenkuję go jeszcze w tym roku.
 
 
Na sam koniec zostawiłam sobie ulubieńców zapachowych, czyli woski do kominka od Kringle Candle. Zapach Coconut Wood to zdecydowanie mój faworyt. Ma subtelne kokosowe nut, w których przebija się coś a’la migdał. Dla mnie to wosk całoroczny, paliłam go nawet latem. Za to typowym zimowych zapachem jest Hot Chocolate. Mmmm co to za woń. Pachnie jak kubek domowego kakao z lat mojego dzieciństwa. Oba woski mają na tyle intensywny zapach, że czuć je prawie w całym (dużym) domu.
 
Kochani to już wszystkie produkty, do których poczułam miętę w ubiegłym miesiącu. Jestem bardzo ciekawa jacy byli Wasi ulubieńcy i koniecznie dajcie znać, co zainteresowało Was z moich faworytów. Życzę Wam miłego dnia 🙂
 
Share: