GOODBYE 2016 | FAVOURITES OF THE YEAR

GOODBYE 2016 | FAVOURITES OF THE YEAR

Początek nowego roku to idealny moment na podsumowanie minionego. Dlatego bez zbędnych wstępów przejdźmy do kosmetyków, po które sięgałam najczęściej w 2016. Nikogo chyba nie zdziwi w tym zestawieniu paleta cieni Chocolate Bar od Too Faced. Towarzyszyła mi niemal codziennie przez ostatni rok. Więcej na jej temat znajdziecie tutaj.

Podobnie jest z bazą pod cienie Inglot. To chyba najbardziej wydajny produkt jaki posiadam. Nawet już nie pamiętam, jak długo jest ze mną. Świetnie utrzymuje cienie przez cały dzień, a nawet dłużej. Niestety podobnej trwałości nie ma maskara Better Than Sex Too Faced. Rozmazuje się i kruszy z byle powodu. Trochę lepiej zachowuje się gdy podeschnie, lecz i tak nie grzeszy trwałością. Znalazła się  jednak w ulubieńcach roku. Dlaczego ? Daje tak nieziemski efekt jak żadna inna. Moje rzęsy wyglądają jak po dobrym tuningu, a wystarczy tylko jedno pociągnięcie szczoteczką. Zdecydowanie wrócę do niej jeszcze nie raz.

Revlon CS

Przeglądając zawartość mojej szuflady z kolorówką, starałam się wybrać tylko to, bez czego nie wyobrażam sobie mojego makijażu. Właśnie takim produktem jest nowa wersja kultowego podkładu Revlon Color Stay. Przez długi czas nie lubiłam się z jego formułą. Na szczęście kilka miesięcy temu została ona zmieniona i obecnie to mój ulubiony, niemalże idealny podkład. No i doczekaliśmy się pompki. Więcej przeczytacie tutaj.

Ulubieńcy 2016

 Ulubieńcy 2016

Odkryciem minionego roku było dla mnie używanie sypkiego pudru to utrwalania korektora pod oczami.  Świetnie sprawdza się u mnie ten z Bourjois , aplikowany wilgotną gąbeczką w dużym nadmiarze. Finalnie daje to na prawdę ładny efekt, a cienie są dobrze zakryte przez cały dzień. Podobną metodę stosowałam do matowienia strefy T. Przez większą część roku używałam w tym celu pudru bambusowego Paese, a obecnie testuję podobny kosmetyk z Ecocera.

Ulubieńcy roku 2016

Kosmetykiem zamykającym makijażowych ulubieńców 2016 roku jest baza matująca NO PORES od Lirene. To zdecydowanie mój hit ostatnich miesięcy. Widocznie przedłuża matowe wykończenia podkładów, nie zapycha, jest wydajna i niedroga. Więcej o niej dowiecie się z tego artykułu.

Ulubieńcy 2016

Jeśli chodzi o moją pielęgnację w minionym roku, to sporo się w niej zmieniało. Zdecydowanie na wyróżnienie zasługuje pielęgnacja azjatycka. O ile samych produktów Wam nie przytoczę, gdyż wiele z nich nadal testuję, a niektóre nie zasłużyły na miano ulubieńców roku. Ogólnie rzecz biorąc, sam sposób pielęgnacji skóry przez kobiety z Azji, przełożony na nasze realia to mój hit. Moja cera widocznie się dzięki temu poprawiła. Marki które zdążyłam poznać i są łatwo dostępne w sklepach internetowych to Missha, Skin 79 oraz Holika Holika.

Ulubieńcy roku

Substancje w azjatyckich kosmetykach, jakie do tej pory używałam to aloes i śluz ślimaka. Ten drugi sprawdza się u mnie zdecydowanie lepiej, ale o tym więcej dowiecie się dopiero za jakiś czas.

W minionym roku na nowo odkryłam co znaczy dobry peeling. Dzięki paczce ze sklepu Mintishop, miałam przyjemność poznać się z produktami Body Boom, no i przepadłam. Uwielbiam go za to, że tak dobrze zdziera martwy naskórek, za fantastyczny zapach, obecność olejków i gładkość skóry jaką pozostawia. Na pewno łatwo go nikomu nie oddam.

Tym sposobem dotrwaliśmy do końca. Tak prezentują się moi ulubieńcy 2016 roku. Dajcie znać czy są to i Wasi faworyci.

468 ad
  • Oczyszczające plastry na nos są mega!

  • Lubię peelingi Bodyboom 😉

  • Nie wiedziałam, że puder Ecocera ma nowe opakowanie :))

    Produkty Holika Holika lubię 😉

  • Puder bambusowy z EcoCery używam do takiego utrwalania i fajnie się sprawdza 🙂 Ale u mnie to tylko na większe wyjścia. Niedawno zaczęłam testować tę bazę Lirene i mam nadzieję, że też mi się tak dobrze sprawdzi, tylko mi bardziej zależy na chociaż lekkim zmniejszeniu widoczności porów niż zmatowieniu 🙂

    • Trochę wypełnia pory, ale raczej delikatnie 🙂

  • Dla mnie podkład z Revlona również jest ideałem 😉

    • Jego się kocha lub nienawidzi, dobrze że jesteśmy w tej pierwszej grupie 🙂

  • W 2017 na pewno wypróbuję Revlon 🙂

    • Warto dać mu szansę 🙂

  • Większości produktów nie znam. Muszę się porozglądać za niektórymi 😀

    • Uff a już myślałam, że same oklepane produkty u mnie goszczą 🙂

  • Puder bambusowy na pewno niedługo u mnie wyląduje. Jestem ciekawa, czy spisze się równie dobrze co ryżowy:) Do podkładów revlona robiłam 10 podejść w drogerii i jakoś nadal nie mogę się zdecydować na wypróbowanie. Super zestawienie, szkoda, że produktów z Twojej listy nie miałam okazji wypróbować.

    • Bambusowy mocniej matuje niż ryżowy, więc jeśli masz tłustą/ mieszaną cerę, powinien się sprawdzić jeszcze lepiej 🙂

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial