MEEH & EHHH | BUBLE I NIE TYLKO

at

Dawno nie pojawił się zbiorowy wpis na temat kosmetyków, które w pewnym stopniu mnie nie zadowoliły, lub z innych przyczyn nie przypadły mi do gustu. Dzisiaj właśnie takie produkty znajdziecie w dalszej części postu. Zapraszam !

 
 
Pierwszym z produktów na liście kosmetyków, które mi się nie spodobały jest rozświetlacz w płynie High Lights firmy Technic. Trudno nie zauważyć, że jest to produkt bardzo mocno „inspirowany” kultowym kosmetykiem Benefit. Nawet nazwa jest zbliżona. Nie mam pojęcia dlaczego kupiłam ten rozświetlacz. Przeleżał w szufladzie długie miesiące, ani razu nie używany. Od jakiegoś już czasu mam istny „wstręt” do podróbek. Jeśli nie stać mnie na oryginał, kupuję coś innego, lecz tańszego. High Light ląduje w koszu na śmieci. Ma bardzo chemiczny zapach i nawet nie jest mi go szkoda wyrzucać. 
 
 
 
 
Następny produkt miał być pomocnikiem w okresie karnawałowym. Niestety maskara/ liner Sephora od momentu otwarcia (zdarcia folii zabezpieczającej) był tak suchy, że nie dało się nim nic zdziałać. Przyznam się, że kupiłam go z czystej ciekawości za grosze i trochę żałuję, że się nie spisał. Mógł być na prawdę fajnym kosmetykiem. 
 
 
 
 
Niestety kolejnym bublem okazał się być krem BB od Too Faced. Bardzo lubię tą markę i liczyłam na strzał w 10. Niestety krem praktycznie nic nie kryje, szybko spływa z twarzy i ciężko się go rozprowadza. Pomimo ślicznego opakowania z pędzelkiem i niskiej ceny (kupiony w TKMaxx), ląduje wśród bubli.
 
 
 
 
Odkąd malowanie brwi stało się dla mnie równie ważne co tuszowanie rzęs, szukam idealnych produktów do ich stylizacji. Kredka od Essence o numerku 02, wpadła do koszyka jako dodatek podczas zakupów w jednej z internetowych drogerii. Kolor wybrałam w ciemno i … okazał się totalną klapą. Kredka jest czerwono – brązowa. Nie ma opcji, aby ją nosić, więc ląduje w koszu na śmieci. No bo komu miałabym ją oddać ? Każdy będzie w niej wyglądał dziwnie. 
 
 
 
 
Woda micelarna od Allverne trafiła do mnie wraz z jednym z pudełek Joybox.  Produkt jest hypoalergiczny, ma Ph łez i nadaje się do każdego typu cery. Zmywała makijaż całkiem dobrze ale po jej użyciu moja skóra stawała się zaczerwieniona, podrażniona i delikatnie piekła. Dodatkowo intensywny, perfumowany zapach wody sprawił, że nie mam ochoty na próbowanie innych produktów tej marki. 
 
 
 
 
Przed Wami gwóźdź programu. Pędzel Barbara Hofmann serii Exclusiv. Kupiony za kilka złoty w TKMaxx . Jak większość dzisiejszych bubli wzięłam go w ciemno, z czystej ciekawości. Pędzle te dostępne są też w perfumeriach Douglas, ale akurat tego modelu nigdzie nie mogę znaleźć (tym bardziej, że pędzel nie posiada żadnego numerku czy symbolu). To „coś” to istny koszmar. Ma bardzo sztywne, liche, ponoć naturalne (choć dla mnie wyglądające jak syntetyczne) włosie, które w dodatku strasznie się sypie. Używanie tego pędzla było dla mnie bardzo nieprzyjemne, dlatego skończył jako zabawka dla kota. 
 
 
 
 
Ostatnia dzisiejsza gwiazda doczekała się nawet swojej recenzji. Możecie ją przeczytać tutaj. W skrócie powiem Wam tylko, że nie jest to produkt zły i jako tako nie jest bublem. Rozczarował mnie jednak na tyle, by znaleźć się w tym zestawieniu. Oczekiwałam po nim efektu wow, a go nie otrzymałam.
 
Tym sposobem dobrnęliśmy do końca. Produkty jakie Wam przedstawiłam nie sprawdziły się u mnie, co nie znaczy, że u Was musi być podobnie. Pamiętajcie o tym kochani i nie obrażajcie się, jeśli skrytykowałam akurat Wasz ulubiony kosmetyk. Czekam na komentarze z Waszymi bublami i życzę Wam udanego weekendu 🙂
Share: