MOJA PIELĘGNACJA WŁOSÓW

at

Pielęgnacja włosów to temat długi jak rzeka. Na ich kondycję ma wpływ ogromna ilość czynników takich jak farbowanie, rozjaśnianie, suszenie, prostowanie, kręcenie, ich długość, pora roku i wiele, wiele innych. Moje włosy są z natury niesforne z olbrzymią tendencją do puszenia się. Dodatkowo lubię je od czasu do czasu rozjaśnić i prawie codziennie prostować lub kręcić. Pomimo tak wielu negatywnych czynników ciągle wyglądają całkiem dobrze.  Do włosomaniaczki zdecydowanie dużo mi brakuje, ale jeśli chcecie poznać moje ulubione kosmetyki do włosów, zapraszam Was do przeczytania tego wpisu do końca.

Pierwszy etap w pielęgnacji włosów.

Choć to jakiego używamy szamponu dla mnie jest bardzo istotne, dla wielu niekoniecznie. Mam wrażliwą skórę głowy, podatną na pojawianie się łupieżu i swędzenia. Od bardzo dawna jestem wierna produktom Pharmaceris. Wersja łagodząca pojawiła się już kiedyś na blogu w tym wpisie. Obecnie używam wersji przeznaczonej do skóry łojotokowej i spisuje mi się równie dobrze. Oczywiście od czasu do czasu testuję też inne kosmetyki np. Kevin Murphy, swoją drogą ta seria była fantastyczna, jej jedyny minus to niestety wysoka cena. Równie ważne jest to, w jaki sposób myjecie głowę i włosy. Technik jest kilka, ale u mnie najlepiej sprawdza się 2-3 krotne mycie. Najpierw same pasma, by zmyć kurz i lakier – dzięki temu nie przenosimy tej mieszanki na skórę głowy. Następnie myję sam skalp, a na końcu całość. Wiem, to brzmi bardzo pracochłonnie, ale w rzeczywistości zajmuje nie więcej niż 5 minut.

Drugi etap pielęgnacji – odżywka.

Gdy moje włosy są już starannie umyte i podsuszone ręcznikiem, nakładam sporą ilość odżywki lub maski. Bardzo ważne jest, by tego typu produkty nie nakładać na mokre i ociekające pasma. Rozcieńczamy w ten sposób odżywkę, przez co pogarszamy jej działanie. Wyjątkiem są maski Kevin Murphy, które są aktywowane wodą. Od mojego fryzjera nauczyłam się też by odzywkę nakładać pasmami, każdorazowo wygładzając je dłońmi. Przypuszczam, że ma to na celu domknięcie łusek, ale pewna nie jestem. W każdym bądź razie taki sposób aplikacji świetnie się u mnie spisuje. Z drogeryjnego i niedrogiego asortymentu z czystym sumieniem mogę polecić Wam dwa produkty. Trzy minutową odzywkę Pantene w wersji Intesive Repair oraz Regeneracyjne serum do włosów marki Regenerum. Oba kosmetyki mają mocno wygładzające właściwości, a w szczególności to serum. Włosy są po nich leiste, gładkie, łatwo się rozczesują i układają. Wracam do nich bardzo często, powiedziałabym nawet, że są stałymi bywalcami w mojej łazience.

Trzeci etap pielęgnacji włosów -rozczesywanie.

Tak, dobrze przeczytaliście. To jak oraz czym czeszecie swoje włosy również ma olbrzymi wpływ na ich kondycję, dlatego zaliczam tą czynność do kategorii pielęgnacja włosów. Nie pokarzę Wam mojej szczotki póki co – jest w fatalnym stanie i nie spełnia już swojego zadania, ale niedługo pokarzę Wam coś ekstra. Jeśli tak jak ja, rozczesujecie mokre włosy, ważne jest by wybrać szczotkę, która jest do tego przystosowana. Mi najlepiej spisują się te z mieszanką igieł syntetycznych i z dzika. Dobra i dopasowana do naszych potrzeb szczotka to najważniejszy czynnik do sukcesu z bezproblemowym czesaniem. Jeśli nadal macie z tym problemy, warto posiłkować się sprejem ułatwiającym rozczesywanie np. Furterer Paris o pięknym zapachu zielonej herbaty lub olejkami. Tanie i dobrze działające znajdziecie w ofercie Bioelixir.

Ostatni etap – wygładzenie.

Moja codzienna pielęgnacja włosów kończy się po ich wysuszeniu suszarką (tak, wiem że to je niszczy) i wygładzeniu olejkiem. Dzięki temu łatwiej jest mi okiełznać fryzurę przed wyjściem z domu i nie puszy się nawet przy sporej wilgotności. Moim ulubieńcem wszech czasów jest zdecydowanie olejek Kerastase. Jest drogi ale jednocześnie super wydajny. Tą buteleczkę mam już grubo pond 1,5 roku i dopiero zaczyna mi się kończyć. Olejek przepięknie pachnie, nabłyszcza i wygładza włosy. Ułatwia też ich rozczesywanie i jako jeden z niewielu ma właściwości nawilżające. Drugi, trochę tańszy i również wart Waszej uwagi jest olejek Loreal Professionnel Mythic Oil. Również ślicznie pachnie i nabłyszcza włosy, jednak nieco gorzej je wygładza.

Mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś ciekawego, a Wasza pielęgnacja nie ogranicza się do byle jakiego i szybkiego mycia z tarciem włosów ręcznikiem 🙂

Share: