Mud mask | Sephora

at
Hej. Dzisiaj mam dla Was coś z pielęgnacji, i to nie byle jakiej. Mam wrażenie, że maseczki do twarzy stają się coraz popularniejsze. Ogromny wybór właściwości, od oczyszczających, matujących, nawilżających, przeciwzmarszczkowych czy rewitalizujących sprawia, że każdy znajdzie odpowiednią dla siebie. Dlaczego są one, lub powinny być tak ważnym elementem naszej pielęgnacji? Dowiecie się tego z dalszej części wpisu.
 

 
 
 

Maseczka to swego rodzaju zastrzyk odpowiednio dobranych substancji dla naszej skóry. Stosowana dwa razy w tygodniu potrafi zdziałać prawdziwe cuda, o ile dobrze ją wybraliśmy. Jako posiadaczka cery mieszanej (obecnie tłusta w strefie T i normalna na pozostałej części buzi, z tendencją do przesuszania wokół ust), mam spore wymagania. Idealna dla mnie maseczka nie może wysuszać skóry, powinna ją dobrze oczyszczać, nie zapychać, niwelować nadmierne wydzielanie sebum i wspomagać w walce z niedoskonałościami. Wszystkie te wymagania spełnia mój święty gral, czyli Mud mask purifying & mattifying marki Sephora. Dlaczego z uwielbianych przeze mnie kosmetyków od Ziaji, przerzuciłam się na tą? Słyszałam wiele pozytywnych opinie na jej temat oraz, że jest podobna do oczyszczającej wersji Glamglow.

 
 
Mud mask zawiera w swoim składzie cynk, miedź oraz białą glinkę, dzięki czemu idealnie oczyszcza skórę, ale jej nie wysusza. Maseczkę dostajemy w ciężkim, solidnym, słoiku o pojemności 60 ml, zabezpieczonym pokrywką i nakrętką. Jej cena w perfumeriach Sephora wynosi 55 zł. To może wydawać się dużo, jednak jej pojemność i wydajność sprawiają, że nie żałuję zakupu. Przyczynia się do tego również fakt, że odkąd ją stosuję, stan mojej cery znacząco się poprawił, ale o tym za chwilę. Według producenta maseczka ma niwelować niedoskonałości, absorbować sebum, oczyszczać pory, nie wysuszać i pozostawać buzię matową. W moim wypadku zgodzę się z tym w 90%.
 
 
Konsystencja Mud mask jest dosyć kremowa, z zauważalnymi grudkami, które powinniśmy rozmasować podczas jej aplikacji. Zapach maseczki jest specyficzny, ziemny lecz nie nieprzyjemny, a jej wydajność bardzo zadowalająca. Po niespełna 2 miesiącach stosowania jej 2 razy w tygodniu, zużyłam około 1/4 opakowania. Zaznaczę tu, że od czasu do czasu podkrada mi ją też siostra. Na jej wykończenie mamy 6 miesięcy, co jest wykonalnym zadaniem.
Jak mud mask spisała się u mnie ? Po pierwszych 2, może 3 użyciach zauważyłam lekki wysyp niedoskonałości, które szybko się zagoiły. Od tego czasu kompletnie nie mam już z tym problemu. Tak jakby maseczka wyciągnęła ze środka skóry wszystko co trzeba, a teraz podtrzymywała ten „czysty stan”.
 
 
Maseczka ma kolor szarego błotka z grudkami. Po wyschnięciu tworzy się niebiesko-biała skorupka. Zauważyłam też, że gdy przytrzymamy ją odrobinkę dłużej, w miejscach gdzie mamy zatkane pory, pojawiają się przezroczyste, lekko tłuste plamy. W momencie gdy produkt zastyga na buzi można czuć lekkie ściągnięcie, a nawet pieczenia, co zupełnie ustępuje po jej spłukaniu.  Mam wrażenie, że składniki zawarte w tej maseczce, rozpuszczają to co w nich siedzi. Po dobrych kilku tygodniach regularnego jej stosowania wypryski czy podskórne gródki to już przeszłość. Mud mask z Sephora na stałe zagościła w mojej łazience i prędko z niej nie zrezygnuję (podobnie jak z nawilżających maseczek Ziaji). Jeśli tak jak ja, macie cerę mieszaną lub tłustą, z tendencją do niedoskonałości, koniecznie ją wypróbujcie. Jeśli boicie się, że jednak może wysuszyć Wam policzki, nałóżcie ją tylko na strefę T. Gorąco polecam Wam Mud mask. Napiszcie czy już ją stosowaliście, a może macie jeszcze lepsze maseczki o podobnym działaniu. Z chęcią dowiem się też, jaka jest Wasza opinia o Glamglow. Pa 🙂
Share:
  • wygląda super, wciąż szukam ideału wśród maseczek 😉

  • ostatnio moja cera blaga o pomoc, chyba skuszę się na ten produkt 🙂

  • Nie znam tego produktu 😉
    http://xthy.blogspot.com/

  • Czytałam już kilka recenzji tej maski i mam ogromną ochotę ją wypróbować 🙂

  • coś dla mnie 😉

    pozdrawiam i zapraszam serdecznie do mnie 🙂
    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

  • Skoro glinki dobrze Ci służą, nie warto przepłacać za gotowe maseczki, choć ta jest wyjątkowo dobra 🙂

  • 🙂

  • Z całą pewnością jest warta wypróbowania 🙂

  • W takim razie też ją wypróbuję 🙂

  • Zazdroszczę Wam, u mnie czysta glinka nie sprawdza się tak dobrze. Pozostają mi więc tylko gotowe maseczki, a tej jestem wyjątkowo zadowolona 🙂

  • No właśnie, też o tym pomyślałam.

  • Great post!

  • Mam ją na swojej liście 🙂

  • Zastanawiałam się niedawno nad nią.
    Póki co bardzo chwalę sobie glinki w proszku do zmieszania z wodą i/lub olejkiem 🙂

  • Mam na nią ochotę, chociaż czyste glinki też mi się dobrze sprawdzają

  • Słyszałam sporo dobrego o tej maseczce i trzymam jej próbkę na wszelki wypadek, ale póki co pozostaje przy maseczce The Body Shop, podobno maseczka z nacomi z zielonej glinki jest bardzo dobra 🙂

  • ja tam wolę sobie samą glinkę kupić czystą 🙂 za parę złotych