My seduction codes

at
Hej. Jak pewnie większość maniaczek kosmetyków zauważyła, w szafie Astor pojawiły się 3 nowe maskary. Seduction Codes to różne warianty kobiecości. Jako ambasadorka Ofeminin miałam przyjemność testować maskarę No 3.

Seduction Codes No3 ma wydłużać rzęsy i nadawać im objętości, dzięki zawartości wosku pszczelego oraz carnauba. Dorzućmy do tego świetnie wyprofilowaną szczoteczkę ze „zwykłych” włosków, a pięknie wystylizowane rzęsy otrzymamy już po jednej aplikacji. Brzmi kusząco? Co jeśli dodam, że ten produkt na prawdę daje sobie rade. Na deser, dołóżmy niewygórowaną cenę 30 zł, a kosmetyk 10,5 ml znajdzie się na szczycie naszej zakupowej listy. 
Dla mnie ten kosmetyk to arcydzieło, prócz jednego pozornie mało istotnego elementu. Opakowanie. Większość z nas coraz częściej wybiera produkty, które ma ładne, przykuwające wzrok i solidne opakowania. Niestety maskara Seduction Codes oklejona jest czerwoną naklejką, która już na sklepowych półkach potrafi się zdzierać. Po miesiącu codziennego używania raczej nie będzie wyglądała estetycznie. Pomijając opakowanie, ten kosmetyk nie ma wad. Ma przestępną cenę, idealną dla mnie szczoteczkę, która ładnie rozdziela rzęsy i mocno je wydłuża.W klasyfikacji tuszy zajmuje 2 miejsce, zaraz po moim ulubieńcu z Maybelline.
Tak rzęsy prezentują się po 10 godzinach od ich pomalowania. Jak widzicie nic się nie pokruszyło, nie rozmazało ani nie zblakło. Osobiście jestem bardzo zadowolona z efektu, jaki daje ten produkt i z chęcią wypróbuję dwa inne warianty Seduction Codes, tym bardziej, że w drogeriach internetowych dostaniecie je za mniej niż 20 zł. Mam tylko nadzieję, że nikt więcej nie wpadnie na pomysł, by w ten sposób projektować opakowanie kosmetyków. 
Dajcie znać, kto miał już możliwość wypróbowania tych nowości i jakie są wasze opinie. Chętnych zapraszam do odwiedzenia strony ofeminin. gdzie znajdziecie spostrzeżenia innych testerek 🙂 
Share: