MYWONDERBALM MIYA – I’M COCONUTS

at

Odpowiednia pielęgnacja naszego ciała to absolutna podstawa. Tyczy się to zarówno cery, całego ciała i włosów, niezależnie od tego w jakim wieku jesteśmy. Szukamy coraz lepszych rozwiązań, mamy większe wymagania i lepiej znamy siebie samych. Nie od razu trafiamy na idealny krem czy cudowną odżywkę. Metodą prób i błędów szukamy naszego ideału. Tym właśnie sposobem w mojej łazience zagościł bardzo popularny myWONDERBALM marki MIYA.

kokosowy krem Miya

myWONDERBALM I’m CocoNuts

Jest to intensywnie nawilżający krem z olejkiem kokosowym. Nie zawiera silikonów, parafiny, olejów mineralnych, PEG-ów oraz barwników. Znajdziemy w nim za to olej sezamowy oraz kokosowy (na drugim i trzecim miejscu w składzie). Krem jest bardzo gęsty i posiada intensywny zapach. Nadaje się do stosowania na twarz, dłonie i całe ciało. Zamknięty jest w poręcznej, miękkiej tubie o pojemności 75ml. Jest to bardzo duża pojemność, w przypadku gdy chcemy używać go tylko do twarzy, a mamy na to tylko 6 miesięcy od otwarcia.

Jakie jest działanie myWONDERBALM?

Zacznę od zapachu, który jest mega intensywny i niestety dla mnie zbyt sztuczny. Nie każdy polubi się z takim kokosem. Formuła kremu jest bardzo gęsta i już niewielka jego ilość wystarczy do posmarowania całej buzi, szyi oraz dekoltu. Jest on przeznaczony do każdego rodzaju skóry i szybko się wchłania, przez co nadaje się również pod makijaż. W przypadku mojej mieszanej, a obecnie tłustej cery, nie odważyłabym się go użyć na dzień. Stosuję go tylko na noc, ponieważ moja skóra staje się po nim bardzo tłusta. Pomijając ten fakt, rano budzę się z twarzą mięciutką i gładką jak pupcia niemowlęcia. Myślę, że ten wariant myWONDERBALM spisze się najlepiej u osób z cerą normalną i suchą.

krem, kokosowy, naturalny, do twrazy, polski

Naczytałam się tyle ochów i achów na temat produktów tej matki, że miałam w stosunku do tego kremu wysokie wymagania. Przekonałam się po raz kolejny, że olej kokosowy nie jest najlepszy dla mnie, choć krzywdy mi nie wyrządza. Krem myWONDERBALM nie zapchał mnie ani nie podrażnił, pomimo intensywnego zapachu.  Żałuję, że nie są dostępne pojedyncze, mniejsze opakowania tych kremów. Tak dużej tubki nie jestem w stanie zużyć przed upływem jej przydatności do użycia. Choć krem nie jest złym produktem, nie kupię go ponownie, chyba że moja cera radykalnie zmieniłaby swoje upodobania.

A Wy, znacie produkty MIYA? Który z nich wart jest uwagi i dobrze się u Was sprawdza?

Share: