NAKED CHOCOLATE | MAKEUP REVOLUTION

at
 Hej. Dzisiaj mam dla Was szybką recenzję/ pierwsze wrażenie palety cieni w neutralnych kolorach. Makeup Revolution, czy jak kto woli I Heart Makeup ma w swojej ofercie cienie bardzo mocno „inspirowane” słynną czekoladką od Too Faced. W moje ręce trafiła wersja Naked Chocolate, przypominająca tabliczkę białej czekolady i to właśnie jej się przyjrzymy.

 

 
 
Na początek kilka suchych faktów. Za Naked Chocolate musimy zapłacić niecałe 40 zł, choć zdarzają się promocje poniżej 30 zł. Paleta wykonana jest ze średniej jakości plastiku, lecz nie mamy wrażenia, że rozpadnie się nam w rękach. W środku znajdziemy duże lustro, które nie zniekształca oraz 16 cieni o wykończeniu metalicznym i matowo-satynowym. Kolory jakie w niej znajdziemy to wszelkiego rodzaju wariacje na temat kakaa, kawy czy orzecha. Oprócz kolorystyki, paletka ma nawiązywać do czekolady również zapachem.
 
 
 
 
 
 
Co zauważyłam jako pierwsze, gdy dotknęłam Neked Chocolate ? Dosyć grube opakowanie i oporne otwarcie. Trzeba użyć trochę siły by ją otworzyć. Cienie mają całkiem dobrą pigmentację, lekko się pylą przy nabieraniu na pędzel, lecz nie osypują się podczas pracy na powiece. Zarówno przy wklepywaniu ich i rozcieraniu, nie tworzą się plamy czy dziury w kolorze. Jedyny minus to ich zanikanie przy mocniejszym blendowaniu. Nie zauważyłam też by w widoczny sposób blakły w ciągu dnia, a na dobrej bazie utrzymują się wręcz nienagannie. Chciałabym jednak zatrzymać się chwilę przy kolorystyce. Niby ładna, neutralna i przyjazna dla każdego amatora makijażu, jednak coś mi nie w niej nie pasuje. Jak dla mnie wiele kolorów wygląda na powiece niemal identycznie i ciężko byłoby stworzyć ta paletą bardziej wymagający makeup.  Zobaczcie sami, jak cienie prezentują się bez bazy ( od prawej Smoothly, od lewej Way).
 
 
 
 
Podsumowując paletę Neked Chocolate. Jest całkiem dobra, choć daleko jej do ideału. Z całą pewnością będzie wystarczająca dla osób, które dopiero zaczynają zabawę z makijażem, lub używają cieni sporadycznie i w ograniczonej ilości. Będzie to świetna i niedroga opcja do nauki. Raczej nie da się nią zrobić krzywdy w postaci plam. Jeśli jednak macie w swoich zbiorach palety o bardzo dobrej jakości, to ta raczej nie jest Wam potrzebna i możecie ją wykreślić z listy zachciewajek. Wiem oczywiście, że potrzebować czegoś, a po prostu chcieć coś posiadać, to dwie różne rzeczy 🙂
 
Jak zwykle przypominam Wam, że nie musicie zgadzać się z moją opinią, każdy ma inne wymagania i gust. Chętnie dowiem się co Wy myślicie o palecie Naked Chocolate i jej siostrach. Miłego wieczoru.
Share: