October favourite

at
Hej. Jak sam tytuł wskazuje, pora na ulubieńców minionego miesiąca. Tym razem są bardzo skromni, szczególnie pod względem kosmetyków kolorowych. Kto śledzi mnie na instagramie wie, że październik upłynął mi pod znakiem mocno ograniczonych zakupów, stąd w ulubieńcach niewiele się zmieniło.

Na ustach królował piękny odcień chłodnego, brudnego różu Golden Rose Matte Lipstick Crayon nr 8. Nikogo nie muszę chyba przekonywać o wyjątkowości tych pomadek. Szturmem podbiły świat urodowy jeszcze przed premierą. Ogromny wybór kolorów o satynowo-matowym wykończeniu, w postaci wygodnej kredki. Z trzech wersji jakie posiadam, to właśnie nr 8 oczarował mnie najbardziej.
Do ulubieńców, już po pierwszej aplikacji, dostał się rozświetlacz Bell Face&Body Illuminating Powder. Kupiłam go za Waszą namową po publikacji wpisu na temat rozświetlaczy. Z ręką na sercu przyznaję, że to najlepszy produkt w tej kategorii jaki posiadam. Istny majstersztyk wśród kosmetyków kolorowych.  Na liście moich ulubieńców znajduje się też Delice de Soleil firmy Bourjois . Nie będę się o nim rozpisywać, a zainteresowanych zapraszam do przeczytania artykułu na jego temat, który znajdziecie tutaj.
Jesienią coraz bardziej przemawiają do mnie cieplejsze i nieco cięższe zapachy. Wybrałam dwa, po które sięgałam najczęściej w minionym miesiącu. Niestety oba nie mają nazwy na flakonach, a kartoników już dawno nie posiadam. Pierwszy zapach pochodzi od Lolita Lempnicka, a drugi z firmy FM. Oba są bardzo trwałe i mają w sobie coś wyjątkowego. Do ulubieńców trafiło również serum do rąk i paznokci Cztery Pory Roku, które znalazłam w ostatnim Joyboxie. Ma wygodny aplikator w postaci pompki, szybko się wchłania i nawilża od pierwszego użycia, nie pozostawiając lepkiej warstwy. Czego więcej mogę wymagać od dobrego kremu do rąk?
 
Na koniec zostawiłam coś wyjątkowego. Woski Yankee Candle. Odkryłam je dopiero w tym roku, a już nie wyobrażam sobie bez nich długich, zimowych wieczorów. Ogrom wyboru zapachów, niskie ceny i wydajność jednego wosku sprawiają, że chce mieć je wszystkie. Dosłownie. Ostatnio najchętniej palę Lake Sunset oraz Home Sweet Home. Kolekcja zimowych zapachów od Św. Mikołaja ? Jak najbardziej, to zawsze dobry prezent 🙂
 
To byliby już wszyscy moi ulubieńcy. Jestem bardzo ciekawa jak prezentują się Wasi i czy możecie mi polecić inne zapachy Yankee Candle do wypróbowania. Spokojnej niedzieli Wam życzę.
Share: