CUKROWY PEELING BOSPHAERA DO CIAŁA

at

Ręcznie robione, naturalne i nie testowane na zwierzętach kosmetyki z małych manufaktur zyskują coraz większą popularność na rynku. Nic w tym dziwnego, ponieważ w ich produkcję wkładane jest całe serce i dobra płynące z natury. Często powstają w skutek odpowiedzi na braki podobnych kosmetyków na rynku. Od jakiegoś czasu sama zwracam większa uwagę na to co kupuję i nakładam na swoje ciało. Tym sposobem w ubiegłym roku odwiedziłam targi Ekocuda, a do domu przyniosłam między innymi jagodowy peeling Bosphaera do ciała.

peeling do ciala, cukrowy, naturalny, hand made, manufaktura, polski produkt

Cukrowy peeling Bosphaera do ciała

Na początek trochę informacji ogólnych i słów kilka od firmy. Bosphaera to polska firma z Dębicy założona w 2017 roku. Produkują naturalne kosmetyki do ciała i twarzy, które nie są testowane na zwierzętach. Wszystkie ich produkty są ręcznie robione i zachwyciły już nie jedną osobę. Miałam przyjemność przyjrzeć się większości asortymentu marki na targach Ekocuda (mam nadzieję, że na kolejnych znów u nich pobuszuję) i wybrałam dla siebie obłędnie pachnący peeling do ciała. Mamy do wyboru cztery warianty zapachowe, każdy o bardzo przyjemny i intensywnym aromacie. Kosmetyk zamknięty jest w solidnym plastikowym słoiku z nakrętką, a jago masa to 200g. Peeling Bosphaera zawiera aż 5 olejków – w sumie mamy 95% produktów/półproduktów pochodzenia naturalnego. Dodatkowo nie znajdziemy tam parafiny, wazeliny, silikonów, parabenów, SLS/SLES oraz substancji modyfikowanych genetycznie. Czy to nie brzmi cudownie?

naturalne, kosmetyki, peeling, cukrowy, ręcznie robiony, jagodowy, bosphaera

Jaki jest w rzeczywistości?

Cukrowy peeling Bospharea urzeka przede wszystkich zapachem. Wersja jagodowa z figami kupiłam mnie już podczas targów. Zapach jest tak przyjemny, intensywny i odprężający, że trudno go opisać. Pachnie jak słodki sorbet jagodowy z suszonymi figami w upalne lato. Zapach bardzo szybko wypełnia całą łazienkę, a po otwarciu drzwi również resztę mieszkania. Na skórze utrzymuje się dosyć krótko, ale wystarczająco by utulić do snu. No dobrze, ale sam zapach to nie wszystko. Peeling posiada całkiem duże kryształki cukru, które są średnio mocnymi zdzierakami. Dobrze radzą sobie z moją wymagającą skórą. Peeling nie jest ani za delikatny, ani za mocny. Dzięki zawartości olei andiroba, ze słodkich migdałów i pestek brzoskwiń skóra jest nawilżona, wygładzona i zmiękczona. Peeling pozostawia na skórze wyczuwalną warstwę, dlatego stosuję go na sam koniec kąpieli. Dla mnie jest to super rozwiązanie, ponieważ wiecznie zapominam o balsamowaniu się, a po takim rytuale nie mam już takiej potrzeby. Jednym słowem cud, miód i orzeszki.

peeling, cukrowy, naturalny, polska, marka, eko

Jagodowy peeling Bosphaera, warto czy nie warto?

Moim skromnym zdaniem zdecydowanie warto. Próbowałam się doszukać jakiejkolwiek wady i znalazłam tylko jedną, maleńką. Mogę się przyczepić jedynie do wydajności tego produktu. Nie jest ona powalająca, ale nie ma też tragedii. Po 4 użyciach ubyło mi już pół opakowania, ale nie oszukujmy się, ani trochę nie oszczędzałam tego peelingu. Używanie go jest dla mnie tak przyjemne, że przeciągam masaż nim jak tylko mogę. Całkiem spore zużycie wynika też pewnie ze sporej wielkości kryształków cukru oraz zmielonych pestek, które po prostu zajmują dużo miejsca i szybko widach ich ubytek.

Podsumowując. Na prawdę warto zapoznać się z ofertą marki. Od siebie mogę Wam z całego serca polecić peeling Bosphaera. Z pewnością moja znajomość z tą firmą się na tym nie skończy i wypruję również inne kosmetyki.

Share: