Pharmaceris T and everything is better

Pharmaceris T and everything is better
Hej. Dzisiaj coś dla wszystkich posiadaczy i posiadaczek skóry tłustej lub mieszanej. Też macie problem ze spływającym makijażem nawet w chłodne dni ? Wasza cera świeci się już po godzinie od wyjścia z domu, a podkład wygląda jakbyście go nosiły już dobry kilka godzin? W takim razie dzisiejszy wpis jest dla Was 🙂

Kto widział majowych ulubieńców doskonale rozpoznaje to cudo. Emulsja intensywnie matująca na dzień Pharmaceris T opracowana przez Centrum Naukowo-Badawcze Dr Irena Eris. Produkty z tej serii możemy znaleźć w aptekach oraz w Superpharm. Opakowanie 50ml emulsji to koszt 40zł. Jest to produkt dedykowany dla cery tłustej i mieszanej, ze skłonnością do nadmiernego wydzielania sebum oraz okresowo pojawiających się niedoskonałości. Nie jest to produkt przeznaczony do walki z trądzikiem. Producent obiecuje nam długotrwałe i natychmiastowe zmatowienie skóry oraz likwidację drobnych niedoskonałości takich jak zaskórniki, grudki i krostki. Dzięki zawartości formuły Pore-Diminish i Hydructor emulsja ma normalizować wydzielanie sebum, odblokowywać i zwężać pory przy jednoczesnym nawilżeniu cery. Dodatkowe składniki takie jak witamina B3, olej z pestek jabłka i Glucam odpowiadają za wyrównanie kolorytu skóry i regenerację naskórka. Tyle ze strony producenta. A jak jest naprawdę ?

 

 

Moja cera potrafi przysparzać nie małych kłopotów. Największym z nich było ogromne świecenie się strefy T, dlatego w emulsji Pharmaceris podkładałam spore nadzieje. Od razu mogę Wam powiedzieć, że się na niej nie zawiodłam. Produkt wchłania się w ciągu kilku sekund od aplikacji, nie pozostawiając wyczuwalnej warstwy na skórze. Niewielka ilość wystarczy do pokrycia całej twarzy. Podczas aplikacji podkład nie roluje się ani nie migruje po skórze w ciągu dnia. Nie zauważyłam, by emulsja negatywnie wpłynęła na trwałość mojego makijażu. Najważniejsze, że faktycznie moja cera dłużej była świeża i matowa. Kilka pierwszych godzin po aplikacji emulsji nie ma mowy o żadnym błysku, a gdy już się pojawi jest to „zdrowe” świecenie, a nie jak przedtem gruba warstwa sebum. Pod tym względem produkt zdał test na ocenę celującą. Nie zauważyłam efektu zwężenia porów czy likwidacji zaskórników, ale też nie pojawiło się ich więcej. 

 

 

 

Moje serce skradł nie tylko sam produkt ale i jego opakowanie. Proste, klasyczne i wygodne w użyciu, bez żadnych udziwnień. Emulsję aplikuje się za pomocą wygodnej pompki, która się nie zacina i gwarantuje higieniczne stosowanie produktu. Na ostatnim zdjęciu widzicie maksymalną ilość emulsji jaką można wycisnąć z opakowania oraz ilość jaką z reguła ja używam na pokrycie np.czoła i nosa.
Jaka jest moja opinia o tym produkcie? Najlepszy kosmetyk matujący do twarzy jaki miałam.  Wydajny, nie kosztuje majątku i co najważniejsze na prawdę działa. Miałam próbki złuszczającego kremu na noc z kwasem migdałowym z tej serii, który również przypadł mi do gustu ale z jego kupnem poczekam aż zużyję olejek  z Evree. Dajcie znać jakie są Wasze sprawdzone sposoby na walkę z błyszczeniem cery i co sądzicie o moim faworycie.
Miłego długiego weekendu 🙂
P.S Post nie jest sponsorowany. Produkt jest zakupiony przeze mnie 🙂
468 ad
  • brzmi zachęcająco, fajnie, że się sprawdził 🙂 ja na szczęście nie mam problemu ze świeceniem twarzy 😉

  • Na pewno kupię to serum, skończe tylko mój obecny z biodermy

  • Miałam z tej serii krem z kwasem migdałowy☺ ta emulsja mnie bardzo zaciekawiła bo mam spory problem ze święcenia.

  • Una

    Fajnie, że się sprawdza. Ja z kolei unikam matu ostatnio. 😉

  • Może się kiedyś skuszę 🙂

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial