THE FALSIES PUSH UP DRAMA | MAYBELLINE

at

Wachlarz długich, gęstych i czarnych rzęs to marzenie wielu kobiet. Niewiele z nas ma czas lub ochotę na codzienne doklejanie sztucznych, dlatego szukamy maskary, która zapewni nam taki właśnie efekt. Najnowszy tusz The Falsies Push-Up Drama od Maybelline ma być jedną z nich.

 

 
Maskara posiada silikonową szczoteczkę, z dosyć krótkimi i grubymi ząbkami, ma dawać efekt pogrubienia oraz uniesienia. Dodatkowo dzięki swojej kremowej formule z woskami, ma nam zapewnić efekt „wow” porównywalny do sztucznych rzęs. Jej cena regularna to 37,99 zł za 9,5 ml. Tyle możemy dowiedzieć się ze strony producenta, a jak jest w praktyce ?
 
 
Ta maskara przypomniała mi, dlaczego od dawana nie używam typowo pogrubiających tuszy. Niestety mają tendencje do sklejania rzęs. Tak też jest w przypadku Push-Up Drama. Po pomalowaniu nią oczu, daje efekt „owadzich nóżek”, a nie „wow”. Z mojego punktu widzenia, kompletnie nie przypomina to sztucznych rzęs. Sytuację można podratować rozczesując włoski czystą spiralką, ale wtedy niewiele tuszu na nich zostaje.
 
 
Kolejnym minusem The Falsies Push-Up Drama jest jego formuła. Mam wrażenie, że schnie troszkę dłużej od innych maskar. Tak jak nigdy tusz nie odbija mi się na górnej powiece, przy tym gagadku to się zdarza. Maskara zapowiadała się bardzo ciekawie, zbierała sporo dobrych opinii na anglojęzycznych stronach i profilach IG. Niestety oprócz ciekawego, przykuwającego wzrok opakowania i dobrej trwałości, ten tusz to kompletna porażka. Co z tego, że nie kruszy się, ani nie tworzy „pandy”, skoro wygląda okropnie zaraz po nałożeniu? Sami zobaczcie jak prezentuje się na moich długich i dość gęstych rzęsach. 
 
 
Zamiast wachlarza pięknych rzęs zapewnił mi kilka posklejanych strączków. Na dodatek pozostawia na nich grudki.  The Falsies Push-Up Drama bardzo mnie rozczarował. Po świetnym produkcie, jakim jest Lash Sensational spodziewałam się czegoś o niebo lepszego. Maybelline, nie postaraliście się. Niestety nie mogę polecić tej maskary i zdecydowanie odradzam jej zakup, no chyba, że podoba Wam się efekt „owadzich nóżek”. Dajcie znać, czy i u Was, ten tusz sprawuje się tak samo. Może na krótszych rzęsach wygląda lepiej ? 
 
 
Share:
  • Rzeczywiście efekt taki sobie :/ Ja obecnie kończę pomarańczowy tusz z Rimmel a następny w kolejce czeka z Eveline.

  • Nie miałam go nigdy, szkoda, że tak słabo wypada ;/

  • Też tego nienawidzę 🙁

  • Też tak myślałam i miałam nadzieję, że "jeszcze się wyrobi". Niestety po 3 tygodniach od otwarcia skleja rzęsy tak samo, dlatego nie czekałam dłużej z jego recenzją. Jeśli po kolejnych kilku tygodniach coś się zmieni, dam znać (choć w to wątpię) 🙂

  • Podczas ostatnich zakupów już nawet miałam go w koszyku, ale ostatecznie wybrałam tusz Wibo. Ten rzeczywiście skleił rzęsy, a ja tego nienawidzę.

  • Może musi poleżeć z dwa tygodnie w szufladzie, by nabrać "mocy urzędowej"? 😉

  • trochę posklejał …

  • No faktycznie efekt nie najlepszy.
    U mnie na blogu rozdanie, a w nim pomadka do ust Lancome. Serdecznie Cię zapraszam 🙂