Too Faced Chocolate Bar

at
Witajcie kochani 🙂 W ostatnich „Ulubieńcach” pojawiła się paletka Twoo Faced Chocolate Bar i to nie bez powodu. Od prawie miesiąca używam jej codziennie. No może z wyjątkiem tych dni, kiedy nie wychodzę z domu i mogę się w końcu wyspać 🙂 Paletka nie jest nowością i czytałam już kilka recenzji na jej temat, ale pozwolicie, że dorzucę swoje spostrzeżenia. 

 

Na początku trochę na temat samego opakowania. Cienie dostajemy w solidnym, metalowym pudełku zamykanym na magnes. Do złudzenia przypomina tabliczkę czekolady. Paletka jest dosyć ciężka ale bardzo wytrzymała. W środku znajdziemy 16 cieni oraz lusterko, które nie zniekształca. Produkt zapakowany jest w kartonik, na którym znajdziemy takie informacje jak: skład poszczególnych cieni, ich nazwy i gramaturę. Dodatkowo producent dołączył ulotkę z przykładami makijażu – Milk Chocolate dla niebieskookich, Semi-Sweet dla dziewczyn z zielonymi oczami oraz Haute Cocoa dla brązowych oczu. Każda z propozycji jest zilustrowana i opisana krok po kroku w języku angielskim.  

 

 

Chocolate Bar oferuje nam 5 cieni matowych, w tym duży, bardzo jasny beż idealny do rozcierania granic i zmatowienia łuku brwi, 6 metalicznych i 5 z drobinkami. Każdy z nich pachnie obłędnie, jak kakao lub czekolada do picia. Strwabery Bon Bon, Creme Brulee, Marzipan, White Chocolate, to tylko kilka z ich smakowitych nazw. Dodatkowo one nie tylko pachną, ale i smakują jak czekoladki 🙂
14 cieni ma gramaturę po 0,95g, a 2 większe po 2,8g. Widać, że produkt jest przemyślany.  Największe są te, które najczęściej się używa – matowy beż do rozcierania i połyskujący blado różowy idealny do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka. Kolorystyka całej paletki również jest idealna. Każdy wyczaruje nią delikatny makijaż dzienny czy wieczorowy. Ich aplikacja jest bajecznie prosta. Łatwo się blendują, nie osypują się, nie bledną i wspaniale współpracują z innymi produktami. Ich trwałość bez zastosowania bazy nie przekracza 8 godzin, ale nie oszukujmy się. Nie ma cieni, które wytrzymają więcej bez wsparcia, bo niby jak ? Powieka tak jak cała nasza skóra wydziela sebum, więc kosmetyki mają prawo się ścierać czy rolować w jej załamaniach. Gdy użyjemy bazy, mamy pewność, że nasz makijaż jest perfekcyjny od rana do wieczora. 
Na koniec krótka prezentacja odcieni. Pierwszy od lewej to Gilded Ganache, a ostatni w dolnym rzędzie to Champagne Truffle. Niestety matowy beż o nazwie White Chocolate, który jest drugi od prawej, nie jest widoczny na zdjęciu. W rzeczywistości wypada znacznie lepiej 🙂
Ta paletka to dobrze wydane 180zł. Nie żałuję ani grosza. Czasem lepiej kupić coś raz, a porządnie. Choć na początku była między nami tylko przyjaźń, teraz łączy nas dozgonna miłość, i tak już zostanie. 
Kto również ją ma? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach. Tymczasem życzę Wam udanego tygodnia 🙂
Share:
  • Pingback: GOODBYE 2016 | FAVOURITES OF THE YEAR | Autreme()

  • Vii

    Dobrze powiedziane,że produkt jest przemyślany.Zazwyczaj w paletach cieni najszybciej kończą się te jasne i zawsze ich brakuje.Kilka vlogerek urodowych mówiło,że kiedy cienie się osypują i do ust wpadnie trochę cienia czuć autentycznie smak kakao

  • Marzy mi się ta paletka. 🙂

  • bardzo modne są teraz paletki w kształcie tabliczki czekolady 🙂

  • piekne te cienie ♥
    zapraszam na mojego bloga
    http://natxxvxx.blogspot.com/

  • świetna paletka 🙂

  • Śliczne zestawienie kolorystyczne, sama paletka cieszy oko 🙂

  • ładne kolorki 🙂

  • Piękne kolory i jaka pigmentacja! Zdecydowanie dobrze wydane pieniądze 🙂

  • Bardzo ładne kolorki 🙂

  • Marzy mi się 🙂

  • paletka super, ładne kolory ma 🙂

  • Afa

    Ta paleta jest cudowna 😉

  • Zastanawiałam się nad kupnem UD2 ale ostatecznie padło na czekoladkę 🙂 Zoeva też mnie bardzo kusi.

  • Piękne kolory, ale ja póki co się nie skuszę. Mam paletkę Zoeva, a niecały miesiąc temu dostałam paletkę UD naked basics2 i nie mogę się z nią rozstać, uwielbiam ją 🙂

  • Fajne kolorki i na pewno jest to dobry produkt 🙂 na moje potrzeby wystarcza jednak paletką MakeUp Revolution i niczego więcej mi do szczęścia nie trzeba 🙂