Unpleasant surprise

at
Witajcie kochani. Choć jesteśmy w samym środku świąt liczę, że znajdziecie chwilkę dla mnie. Dzisiaj o moim pierwszym tak dużym bublu, jakim jest Wygładzający krem prostujący włosy od Joanna. 

Sięgając po ten produkt  miałam nadzieję, że w najgorszym wypadku nie da oczekiwanego rezultatu. Niestety po jego zastosowaniu doznałam szoku. I to ogromnego. Zamiast gładkich pasm miałam na głowie siano. Włosy momentalnie się napuszyły jak u barana, w dotyku były szorstkie i suche. Na szczęście  po ponownym umyci i nałożeniu maksi nawilżające na 15 min w „cieple”, udało mi się odratować włosy. Dodatkowo ogromnym minusem jest zapach i konsystencja tego produktu.

 

 

Jest półprzezroczysty, perłowy o wyraźnym zapachu rzepy. Dodatkowo produkt jest dość rzadki i spływa z palców podczas nakładania. Nie wiem czy tylko ja trafiłam na wadliwą partię, czy wszystkie te kremy są  aż takim niewypałem. Dostałam nauczkę, że przed ważnym wyjściem nie warto eksperymentować z nowymi kosmetykami.
Ktoś z Was miał kiedyś ten konkretny produkt ? Jestem ciekawa Waszych opinii, ponieważ inne kosmetyki Joanna sprawdzały się u mnie całkiem dobrze 🙂
P.S. Wesołych świąt , w końcu trwają nie tylko w wigilie.

 

Share: