ENJOY FRESH-ON TIME | MIZON

ENJOY FRESH-ON TIME | MIZON

Zdarzyło Wam się kiedyś bardzo mocno na coś nastawić, a później dostać kubeł zimnej wody ? Ja miałam tak właśnie z moją fascynacją kosmetykami koreańskimi. Ich składy miały działać cuda, udało mi się trafić na kilka na prawdę bardzo dobrych kosmetyków, co mnie tylko utwierdziło w przekonaniu o wyjątkowości koreańskich specyfików. Dosłownie dzisiaj dotarło do mnie, że te „ekskluzywne ” produkty to azjatyckie, tanie, drogeryjne odpowiedniki takich marek jak Nivea, Lirene czy Garnier (bez umniejszania im czegokolwiek). Sklepy internetowe wmawiają nam, że płacimy kupę kasy za wyjątkowy krem, a tak na prawdę to zwykły przeciętniak. Ten temat będę pewnie drążyć jeszcze długo, nim nauczę się więcej o azjatyckich markach, po które warto sięgnąć. Dzisiaj mam dla Was za to kilka słów o maseczce marki Mizon (w Korei to drogeryjna półka). 

(więcej…)

July Favourite

July Favourite

Hej kochani. Od ostatnich ulubieńców minęły już 2 miesiące, więc najwyższa pora na kolejnych. Przygotowałam dla Was kilka kosmetyków kolorowych, coś z pielęgnacji i z akcesoriów. Miłego czytania.
Na początek pędzle, i to nie byle jakie. Zoeva Bamboo . Jest to zestaw 8 niesamowicie miękkich i pięknych pędzli syntetycznych. Dzisiaj nie wyobrażam sobie mojego codziennego makijażu bez ich użycia i nie żałuję ani jednej wydanej na nie złotówki. 
Przez ostatnie 3, może nawet 4 miesiące katuje odżywkę do rzęs 4 Long Lashes firmy Oceanic. Póki co efekty są zadowalające i nie zamierzam z niej rezygnować. Recenzję i efekt po pełnej kuracji zobaczycie dopiero za 2 miesiące. Przez cały lipiec szalałam na punkcie kosmetyków Pharmaceris. Zaczęło się od emulsji matującej kupionej w czerwcu, a skoczyło na dodatkowych dwóch kremach, na noc z kwasem migdałowym oraz na dzień z SPF 20 o działaniu przeciwtrądzikowym. 

Najlepsze na końcu. Kolorówka. Przez dwa ostatnie miesiące romansowałam z  rozświetlaczami. Mary Lou z The Balm lądowała na moich policzkach prawie codziennie. Prawie, ponieważ po zakupach w Kiko zakochałam się w ich rozświetlaczu w sztyfcie. Piękny chłodny róż i zero widocznych drobinek. Idealny na lato. Odkryłam na nowo wspaniały bronzer W7 Honolulu, który powoli denkuje. W codziennym makijażu królowała też pomadka firmy MAC, Diva o wykończeniu satin. To taki ładniejszy kolor moich ust. Nie sądziłam, że to powiem, ale zakochałam się w niej. Na większe wyjścia najchętniej wybierałam kredkę do ust z Makeup Revolution w odcieniu Rebel, która optycznie wybiela zęby.

Jeśli mowa o kredkach, znalazłam idealną temperówkę. Tania i świetnie temperuje. Mowa o podwójnej temperówce z Golden Rose. Każda osoba, która męczy się z łamiącą się kredką, wie jakie to upierdliwe. Jako, że w końcu mamy lato i ciepłą pogodę, coraz częściej sięgałam po odważne kolory na powiece. Nic więc dziwnego, że tak bardzo polubiłam się z paletką Sleek i-Divine Ultra Mattes v1 Brihts Palette. Bardzo intensywne, żywe kolory o niebywałej trwałości i niskiej cenie. Istne arcydzieło. 
I to by było na tyle, z moich ulubieńców. Koniecznie dajcie znać co o nich sądzicie i jakie są Wasze niezbędne kosmetyki.
Miłego tygodnia 🙂
L’Oreal True Match

L’Oreal True Match

Cześć 🙂 Ostatnio testuję sporo nowości, w ty podkład L’Oreal True Match. Już dawno temu chciałam go kupić ale jakoś zawsze wybierałam sprawdzony Revlon. W końcu nadarzyła się okazja, jaką była obniżka 50% na całą markę L’Oreal. W cenie regularnej kosztuje mniej więcej 50 zł. Co to cudo miało robić ? Po pierwsze dopasowywać się do tekstury i odcienia naszej skóry. Po drugie zapewniać dobre krycie. Po trzecie zmatowić naszą cerę. Mam  sporo zastrzeżenia co do tego produkty, jednak część z nich wiąże się z tym, że nie jest to podkład do cery tłustej.
Zacznę plusów. Tak, są takie pomimo, że oddałam go koleżance. Firma zapewniła nam bardzo szeroki wybór odcieni, jasne, neutralne, oliwkowe i różowe. Szklana buteleczka zaopatrzona jest w wygodną pompkę, której tak bardzo brakuje mi przy moim Color Stay. Zgodnie z zapewnieniami producenta podkład dopasowuje się do naszej tonacji. Mój odcień (nie pamiętam już jaki to był), idealnie stapiał się z moją cerą, choć podczas aplikacji wyglądał na bardzo żółty. True Match ładnie wysycha dając lekko pudrowe wykończenie, które niestety może bardziej podkreślać suche skórki, ale nie oszukujmy się, każdy podkład to zrobi. Nie chcesz mieć widocznych skórek, zadbaj o cerę i rób peelingi, proste prawda ? Zaraz po aplikacji byłam nim oczarowana, aż do momentu gdy po godzinie spojrzałam w lustro. Mój makijaż wyglądał jakbym przebiegła w mim maraton. Na policzkach i brodzie widoczne były przetarcia, a na czole było jeszcze gorzej. Podkład bardzo mocno się zważył. Próbowałam aplikacji na różne sposoby i nic to nie dawało. Podkład oddałam, komuś kto ma cerę suchą, a nie tłustą jak ja. Okazało się, że dla takiego typu skóry produkt ten jest idealny. Nie ściera się, nie waży i wytrzymuje dłużej niż u osób z cerą tłustą lub mieszaną. 
Podsumowując. Jeśli masz normalna lub suchą skórę, ten produkt najprawdopodobniej będzie Ci służył. Osobom z tłustą lub mieszaną cerą zdecydowanie go odradzam. Warto pamiętać, że ten produkt może nam dać co najwyżej średnie krycie, które w moim przypadku nie jest wystarczające. 
Dajcie znać jak spisywał się u Was 🙂

HELLO

Znajdziecie u mnie sporo ciekawych i mam nadzieję przydatnych nowinek ze świata kosmetycznego, recenzje produktów do makijażu a z czasem zapewne wiele innych ciekawych postów. Każda z nas walczy z jakimiś mankamentami np. puszące się i bardzo niesforne włosy ( właśnie takie posiadam). Ciągle uczę się na własnych błędach jak dbać o urodę, a rezultaty chętnie wam pokażę 🙂

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial