Stay mat

Stay mat

Dzień dobry kochani. Dzisiaj w Poznaniu przywitało nas piękne słońce, choć temperatura za oknem nie sprzyja spacerom. W moim przypadku nie ma różnicy czy temperatury sięgają 30 stopni czy – 10, i tak świecę się jak choinka w Boże Narodzenie. Każda posiadaczka cery tłustej lub mieszanej z wyraźną strefą T, na pewno wie o co mi chodzi. Do tej pory poprawki makijażu, a dokładnie matowienie czoła, nosa i brody, było konieczne co 3 godziny. W końcu znalazłam na to sposób. Puder bambusowy z jedwabiem od Paese. 
Zacznę od tego, dlaczego wybrałam akurat ten puder, choć w sprzedaży jest również ryżowy. Najbardziej wychwalany w blogosferze jest właśnie ten drugi. Okazało się, że bambusowy puder ma znacznie silniejsze działanie matujące ale może lekko przesuszać naszą skórę, dlatego zaleca się go stosować głównie na strefę T. Natomiast puder ryżowy ma nieco mniejsze właściwości matujące ale znacznie mniej wysusza. Dlatego można go stosować na całą twarz z wyjątkiem okolic oczu. Ja mam cerę mieszaną z bardzo tłustą strefą T i normalną skórą na policzkach, dlatego idealny jest dla mnie właśnie puder bambusowy. 
Produkt ten zawiera 90% krzemionki, która wygląda jak biały proszek, który w rzeczywistości nie daje koloru. Puder wygładza, matuje i działa antybakteryjnie, dodatkowo regulując pracę gruczołów łojowych. Krzemionka zawarta w produkcie pochodzi z bambusa, i to właśnie jego ekstrakt znajdziemy w składzie na opakowaniu.
W opakowaniu znajdziemy gąbeczkę, która szczerze mówiąc jest do niczego. Najlepiej nakłada mi się go pędzlem do podkładu Hakuro H50s, ponieważ jest dość zbity i płaski. Dzięki temu puder można ładnie wklepać w skórę. Warto dodać, że w zależności od sposobu aplikacji możemy otrzymać różny stopień zmatowienia. Delikatne omiatanie twarzy zapewni nam lekki mat, natomiast wklepanie produkty da nam mocny i długotrwały efekt. Ja stosuję ten drugi sposób i jestem z niego bardzo zadowolona. Zazwyczaj poprawki makijażu musiałam robić już po 3 godzinach, a teraz nie częściej niż 6-8 godzin, w zależności od tego czy jestem w pracy czy nie. Warto dodać, że puder testowałam w harcorowych warunkach – gastronomia, a wiadomo że praca przy gorących sprzętach kuchennych nie służy dobrze makijażowi. W „normalnych” warunkach mat trzyma jakieś 8 godzin bez poprawek, co do tej bory było jedynie marzeniem. Na pewno nie będzie to ostatni słoiczek tego pudru w mojej kosmetyczne. Polecam go wszystkim dziewczyną borykającym się z intensywną strefą T. Tym bardziej, że nie kosztuje majątku – 40 zł za 8g, a jestem pewna, że puder starczy co najmniej na pół roku.
Dla zainteresowanych podaję również skład. Niestety puder jest perfumowany. Nie jest to ani ładny, ani brzydki zapach. Wyczuwa się go jedynie podczas aplikacji. Dodatkowo produkt nie zawiera parabenów i nie zatyka porów. Wyprodukowano go w Polsce. Czytając opinie i oglądając recenzję vlogerek, prawie każda dziewczyna narzekała na opakowanie – że się odkręca. Wydaje mi się, że pudełeczko zostało zmienione. Kiedyś było bardziej zaokrąglone, a teraz kanciaste. Mi nic złego się nie dzieje z opakowaniem. Nie mam zamiaru nosić go w torebce, ale raczej nie powinno się odkręcić. 
Koniecznie dajcie znać czy miałyście ten lub ryżowy puder, i co o nich sądzicie. Osobiście jestem nim zachwycona. 🙂
Filmstudio Barrandov Prague

Filmstudio Barrandov Prague

Witajcie ! Koniec tygodnia zbliża się nieubłaganie, dla niektórych na szczęście, dla innych niestety nie. Choć nie mam w planach słodkiego lenistwa i tak ciesze się z nadchodzącego weekendu. Po tych kilku intensywnych dniach przyda się trochę odpoczynku oraz odespania zarwanych nocy, które skutkują opuchniętymi i podkrążonymi oczami. Macie swoje sprawdzone sposoby na pozbycie się lub zatuszowanie tzw. „worków” na naszej twarzy ? Ja bardzo długo szukałam dobrego korektora, który poradził by sobie z moimi sińcami pod oczami. Z polecenia koleżanki, kupiłam podkład do twarzy Dermacol Filmstudio Barrandov Prague .

 

 

Jest to bardzo mocno kryjący podkład do skóry z problemami, czyli zaczerwienieniem, śladami po trądziku czy sińcami pod oczami. Zawiera 50 % pigmentów i właśnie dlatego idealnie wyrównuje naszą cerę. Kryje oznaki zmęczenie i dodaje energii. Dodatkowo zawiera filtr 30 SPF, dzięki czemu ma nas chronić przed słońcem w lecie. Podkład jest rekomendowany na specjalne okazje, do sesji zdjęciowych i innych ważnych dla nas wydarzeń. Tak twierdzi producent tego kosmetyku,a co ja o nim sądzę ?
Nigdy nie nałożyłabym tego „podkładu” na całą twarz. U mnie sprawia wrażenie maski, a wręcz typowej „tapety” . Nie wiem czy zatyka pory czy też nie – producent twierdzi, że nie. Ponieważ ma bardzo mocne, wręcz nienaturalne krycie,  nie odważyłam się nałożyć go na całą twarz i wyjść z domu. Kupiłam odcień sporo jaśniejszy od mojej karnacji, dlatego świetnie sprawdza się w roli korektora pod oczy.W tej funkcji sprawuje się idealnie, z małymi minusami, o którym opowiem za chwilę.

 

Zacznę od zalet tego podkładu/korektora :
– bardzo dobre krycie ( w roli korektora 🙂 )
– stosunkowo niska cena, za swój zapłaciłam 26zł ale można go dostać już za 16 zł na przykład
   TUTAJ
– jaśniejsze odcienie dają efekt delikatnego rozświetlenia
– powalająca wydajność, mała ilość wyciśnięta na palec ( tak jak na zdjęciu ) pozwala na 
  zatuszowanie cieni pod oczami, nawet metodą tzw. trójkąta młodości.

Teraz kolej na wady tego produktu :
– opakowanie, jak na podkład tragedia, ale z perspektywy używania go jako korektora nie jest
  najgorzej
– mocno zbiera się w jakichkolwiek załamaniach ( producent informuje o tym na ulotce ), z użyciem 
  bazy jest całkiem dobrze, ale i tak trochę się roluje
– mały wybór odcieni
– po kilku godzinach produkt „ścina się” i wygląda dość nieestetycznie

Podsumowując. Jak do tej pory to najlepiej kryjący „korektor” jaki miałam, ale raczej nie kupię go ponownie. Już po nabyciu tego produktu, zainteresowałam się opiniami innych osób. Szperając po różnych stronach znalazłam całe mnóstwo przeciwstawnych zdań. Jedni uważają go za ideał i wychwalają, a inny wieszają na nim psy. U mnie spisuje się pół na pół. Wygląda na to, że ten produkt bardzo mocno różni się swoim działaniem u wielu osób. Ktoś z Was używał go kiedyś ? Spisywał się tak jak u mnie czy może lepiej, albo nawet gorzej ? Koniecznie dajcie znać, a tymczasem na mnie pora. Praca inżynierska i notatki na zbliżające się zaliczenia na uczelni wzywają, a raczej krzyczą, abym je w końcu ruszyła.

Udanego wieczoru i piątku w atmosferze nadchodzącego weekendu 🙂

REVLONowe LOVE

REVLONowe LOVE

Szukaliście marki kosmetyków, z zakupu których bylibyście zawsze zadowoleni ? Podkłady, pomadki, lakiery …. Też zraziliście się wielokrotnie na reklamowanych produktach ? Ja już znalazłam swoją idealną markę.

 

REVLON – moje odkrycie października. Do tej pory zaopatrzyłam się w trzy produkty tej firmy i z  każdego jestem zadowolona. Moja kolekcja na pewno powiększy się niedługo o kolejną pomadkę ( może nawet kilka 🙂 )

 

Lakier do paznokci – GINGER MELON- kolor jest żywy i intensywny, nakłada się bardzo łatwo i wystarczy tylko jedna warstwa. Zaskoczył mnie niezwykle intensywny i długotrwały zapach. Odkręcając buteleczkę czujemy standardowy dla tych produktów, nieprzyjemny zapach, jednak zaraz po aplikacji, wysychający lakier wydziela bardzo przyjemną woń. Mój odcień pachnie słodkim melonem. Zapach utrzymuje się na paznokciach około 24 h. Jedynym minusem tego produkty jest stosunkowo długi czas schnięcia.
Podkład REVLON COLORSTAY jest 100% faworytem wśród kosmetyków matujących. Bardzo długo szukam fluidu mocno matującego i jednocześnie zapewniającego odpowiednie krycie. Zazwyczaj mamy do wyboru albo jedno albo drugie. W tym wypadku otrzymujemy obie cechy w jednej buteleczce. Producent utrzymuje, że trwałość produktu wynosi 24h,nie testowałam go tak długo ale, przez 12 jakie zazwyczaj spędzam poza domem spisuje się idealnie. Praktycznie zero niezdrowego błyszczenia się skóry i optymalne krycie niedoskonałości oraz cieni pod oczami, bez efektu maski. Jedyny minus jaki można zarzucić temu podkładowi to brak aplikatora. Musimy wylewać niewielką ilośc na rękę i dopiero później zabrać się za nałożenie makijażu.
Ten produkt na pewno zagości na stałe w mojej kosmetycznie, tylko jak poradzi sobię w zimowe mrozy …
Któraś z was już go używała ?

 

Najlepsze zostawiłam na sam koniec. Mój hit jesieni… pomadka SUPER LUSTROUS odcień 014 Sultry Samba matowa. Kolor jest przepiękny i utrzymuje się cały dzień, nawet po posiłkach. Testowałam ją przez 12 godzin i nie mam nic do zarzucenia. Ideał ! Wystarczy jedna aplikacja przed wyjściem z domu i nie musimy się martwić o makijaż przez parę najbliższych godzin. Na pewno dołączę do kolekcji kolejny odcień pomadki jeszcze tej jesieni 🙂
Strona 2 z 212
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial